Azerbejdżan - jak tanio zwiedzić Baku i co warto zobaczyć w wietrznym mieście pustynnych płomieni?

Małgorzata Trzcionkowska
Małgorzata Trzcionkowska
Baku w Azerbejdżanie jest bardzo ciekawym miejscem do zwiedzania, zadziwia, budzi zachwyt i zdumienie. Małgorzata Trzcionkowska
Ciekawym miejscem na Kaukazie jest Baku - stolica Azerbejdżanu. Gdy tylko minie pandemia, warto tam się wybrać. Do Baku można się dostać samolotem, ale znacznie tańszą i ciekawszą opcją jest podróż przez Gruzję. Turystów, którzy chcą zwiedzić Azerbejdżan, obowiązują wizy, jednak nie trzeba się ich bać. Są łatwe do zdobycia. Zobacz, jak wygląda kraj rządzony przez rodzinę Alijewów, który spotyka się z krytyką dotyczącą przestrzegania praw człowieka i demokracji.

Planując podróż na Kaukaz kupiłam przez internet wizę do Azerbejdżanu. Wystarczyło wejść na stronę agencji ASAN: www.evisa.gov.az i wypełnić formularz w języku angielskim, co nie jest skomplikowane. Wiza kosztuje (w 2019 roku) 24 dolary. Zapłaciłam online kartą kredytową, co również było bardzo proste. Wizy dla mnie i córki przyszły na moją skrzynkę internetową po dwóch dniach. Trzeba było je wydrukować, bo na granicy gruzińsko-azerskiej forma papierowa jest konieczna.
Dzięki wizie można spędzić w Azerbejdżanie 30 dni, w okresie 90-dniowym od otrzymania zezwolenia. W formularzu wypełniamy numer paszportu, datę naszego przyjazdu. Musimy też dołączyć zdjęcie strony paszportu z naszą fotografią i danymi. Wpisujemy miejsce do którego się udajemy. Wystarczy zamieścić adres hotelu.

Po powrocie do Polski dostałam maila od ASAN z prośbą o ocenę swojego pobytu w Azerbejdżanie. Pytano, czy załatwienie wizy było trudne? Czy ludzie w Azerbejdżanie byli otwarci i życzliwi? Czy poleciłabym innym wyjazd do tego kraju? Odpisałam, że ludzie są mili i pomocni i z całą pewnością polecę podróż do Azerbejdżanu innym turystom.

Czytaj także

Z Armenii nie wjedziesz do Azerbejdżanu
Jeśli mamy w paszporcie pieczątkę z Armenii, to możemy mieć duże problemy z wjazdem do Azerbejdżanu. Z pewnością nie dostaniemy wizy, jeśli byliśmy w Górskim Karabachu.
Po Baku chciałyśmy jechać do stolicy Armenii Erywania, ale z Azerbejdżanu nie ma takiego połączenia. Armenia jest izolowana i można dostać się do niej tylko z Gruzji lub Iranu.

Czytaj także

Nocny pociąg do Baku z kuszetką

Do Azerbejdżanu wyruszyłam ze stolicy Gruzji. W wyborze środka komunikacji z Tbilisi do Baku pomogło nam niezawodne Centrum Informacji Turystycznej, mieszczące się na placu Wolności w Tbilisi. To niewielki budyneczek, przypominający salonik RUCH-u, ale łatwo go znaleźć. Tam wydrukowano nam dostępne połączenia do Baku i ich terminy. Okazało się, że pociąg jeździ każdego dnia. Podróż zajmuje całą noc, ale można się wyspać w wagonach z kuszetkami.
Pociąg z Tbilisi do Baku wyrusza o 20.35. Najtańsze bilety na trzecią klasę kosztują 35 lari, czyli ok. 40 zł. Żeby kupić bilet trzeba pokazać paszport. Pani w kasie pracowicie przepisała moje nazwisko. Dworzec kolejowy w Tblilisi mieści się na piętrze galerii handlowej.

Czytaj także

Pociąg międzynarodowy, z klimatyzacją

Żeby wejść do pociągu trzeba pokazać konduktorce paszporty i bilety. Ja mam miejsce na dole, córka na piętrze. Pani konduktorka z Azerbejdżanu z uwagą ogląda nasze paszporty i robi mi uwagę, że na zdjęciu paszportowym mam głupią fryzurę i paskudnie wyglądam. No owszem, zdjęcie nie jest wyjściowe, ale co pani do tego? Zabieram paszport z kwaśną miną i wsiadam do przedziału.
Obok siedzi starszy pan. Twierdzi, że jest lekarzem - profesorem. Po chwili uściśla, że bioenergoterapeutą. Gdy dowiaduje się, że jesteśmy z Polski mówi, że to właśnie Polacy zbudowali Baku. – Daliśmy im sporo zarobić! – zaznacza.
W pociągu stojącym na stacji jest przeraźliwie duszno. Pot dosłownie kapie z czoła, a ciało przykleja się do siedzenia pokrytego tworzywem sztucznym. Inna konduktorka pociesza, że gdy pociąg ruszy, włączy się klimatyzacja.
Na półkach nad nami leżą zrolowane materace. Kobieta z siedzenia obok podkłada sobie materac pod siedzenie. Po chwili pojawia się wredna konduktorka, pewnie kierowniczka wagonu i zwraca jej uwagę, że materace był dwa dni temu czyszczone chemicznie, a ona swój brudzi.
Po chwili dostajemy plastikowe torebki z pościelą. Powlekamy swoje materace i poduszki. Teraz już nie lepimy się do siedzeń.

Czytaj także

Kontrola na granicy gruzińsko-azerskiej

Ok. 23.00 zbliżamy się do granicy. Trzeba wypełnić deklaracje, co przewozimy. Gruziński celnik zbiera paszporty. Po dłuższej chwili je oddaje bez większych ceregieli. Jedziemy dalej, na stronę azerską. Tu kontrola trwa dłużej. Córka i ja, a także nasz sąsiad dostajemy polecenie, aby udać się do pomieszczenia konduktorek. Pokazujemy wizy i paszporty, jesteśmy też fotografowane przez celnika. Czuję się nieswojo, bo u nas, w Europie już dawno takich kontroli nie ma i bardzo nie chcę, żeby wróciły. Czuję się jak potencjalny przestępca.
Po sprawdzeniu możemy jechać dalej. Śpimy do 7.00 rano, gdy budzi nas konduktorka (ta wredna) i każe składać pościel. Złożyłam nie dość równo, więc każe mi składać jeszcze raz. Oli robi uwagę, że mama powinna nauczyć ją składania pościeli. Mam do wyboru zrobienie babie awantury lub zmilczenie. Obrzucam ją więc lodowatym spojrzeniem. Po chwili przychodzi druga konduktorka i zbiera pościel jak leci. Bez żadnych uwag. Przecież i tak idzie do prania.

Czytaj także

Baku jak mały Dubaj

Po drodze, z okien pociągu widać mało zaludnione miejscowości i prymitywne urządzenia wiertnicze. – Kiedyś byliśmy bogaci – opowiada nasz sąsiad. – Jak przyszli Sowieci, to wszystko zniszczyli. Dopiero od nowa się dźwigamy.
W Azerbejdżanie ponad połowa ludności mieszka w Baku, a samo miasto zadziwia architekturą łączącą stare, zabytkowe budowle z supernowoczesnymi, wręcz futurystycznymi.

Czytaj także

Baku zbudowali Polacy

Polscy architekci i inżynierowie mieli swoj wielki udział w budowie miasta marzeń ze szklanymi wieżami. Właśnie w Baku zaczyna się „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego.
W IX i XX wieku naczelnymi architektami byli: Józef Gosławski, Kazimierz Skórewicz, Józef Płoszko i Konstanty Borysoglebski. Eugeniusz Skibiński współtworzył budynek dworca kolejowego w Baku. W mieście jest nawet ulica polskich architektów.
Na mnie jednak największe wrażenie robią futurystyczne budynki, nadające miastu niesamowity wygląd. Czuje się duże pieniądze i bardzo dynamiczny rozwój.

Metro i autobusy w Baku

Azerbejdżanem rządzi rodzina Alijewów, kontrolująca wydobycie ropy, która jednak nie skąpi pieniędzy na rozwój miasta.
Ulice są bardzo szerokie i równe, jezdnie bez żadnej dziury. Jednak nie przystosowane dla pieszych, czy rowerzystów. Żeby przejść przez jezdnię trzeba iść czasami kilkaset metrów do podziemnego lub naziemnego przejścia. Można ewentualnie ryzykować przebiegając między samochodami. To jednak kiepskie przedsięwzięcie nie tylko ze względu na zagrożenie potrąceniem przez auto, ale również można się narazić na mandat.
Za to bardzo dobrze rozwinięta jest komunikacja miejska, zaś wskazówki czym i jak dojechać można znaleźć w internecie. Metro kosztuje 0,20 manata, czyli AZN. 1 manat jest wart ok. 2,30 zł. Warto kupić azerską kartę SIM z internetem. Bez niej trudno nawet korzystać z bezpłatnego wi-fi, bo aby się do niego podłączyć, trzeba trzeba zarejestrować swój numer w sieci. A nie można tego zrobić wpisując numer gruziński lub polski.
Kartę można kupić w wielu salonach Bakcell, Azercell i Nar. Koszt to ok. 12 AZN (może być też drożej). Wymagany jest paszport i jego rejestracja. Cała operacja trwa ok. 40 minut. Kupujemy jedną kartę. Córka udziela mi internetu za jej pomocą.
W metrze i na przystankach są automaty, w których można doładować swoją kartę „biletową”. Karta ładowana kosztuje 2 AZN. Później wystarczy umieścić ją na czytniku w automacie i wrzucić bilon lub banknoty. Karta się ładuje. Czytniki są przy wejściu do metra, a także w każdym autobusie.

Czytaj także

Hostel skromny, ale przyjazny dla turystów

Religią dominującą w Azerbejdżanie jest islam. Jednak nie jest ona ortodoksyjna, jak w niektórych krajach arabskich. Na ulicach nie widać wielu kobiet z zasłoniętymi głowami i twarzami. Recepcjonista informuje nas przy wejściu, że trzeba zdjąć budy. Na szczęście mamy własne klapki.
Koszt trzydniowego pobytu w mrs. Hostel Baku kosztuje 97, 20 AZN (manatów), czyli ok. 215 zł. Za to mamy dwuosobowy pokoik z oknem na piętrowy parking. Łazienka dla kobiet znajduje się tuż obok. Zastanawia mnie, czemu jest taka mokra. Domyślam się, że jest myta za pomocą węża z wodą, który zamontowany jest koło ubikacji. Polewanie jest też formą sprzątania ulic. W hostelu jest pralka i kuchnia. Można więc ugotować sobie posiłek. Jednak starałyśmy się tego nie robić, gdy zauważyłyśmy wędrujące po blacie mrówki.
W recepcji pracują młodzi, mili ludzie. Bardzo blisko jest stacja metra i przystanek autobusowy.

Czytaj także

Futurystyczne budowle na miarę wielkich metropolii

Nad Baku górują trzy wieże – płomienie, zwane Flame Towers - Wieżami Ognia. Robią spektakularne wrażenie w nocy, gdy są podświetlone. Symbolizują ognie z gazu i nawiązują do starej nazwy Azerbejdżanu – Ziemi Ognia. Do położonych na wzgórzu wież można się dostać kolejką lub wdrapać się po schodach. Tuż obok wież jest park Dağüstü z którego rozpościera się obłędny widok na miasto.
Schodzimy po schodach w dół, aż na nabrzeże. Po chwili dochodzimy do kolejnego futurystycznego budynku – muzeum dywanów. Tuż obok jest park nazywany Weneckim.
Również na nadbrzeżu, kilka kilometrów dalej znajduje się piękny budynek Crystal Hall. Został wybudowany na Eurowizję w 2012 roku i mieści 23 tysiące ludzi. Mimo iż Azerowie chcieli zabłyskac bogactwem, to zostali skrytykowani za łamanie praw człowieka.

Zobacz film o zwiedzaniu okolic Baku Grzegorza Szuby

Centrum Kultury Zahy Hadid

Na mnie największe wrażenie zrobiło Centrum Kultury im. Haydara Alijewa. Można do niego dojechać z centrum autobusem nr 5.
Biały budynek okolony białymi, błyszczącymi płytami chodnikowymi zapiera dech w piersiach. Zaprojektowała go znakomita architektka Zaha Hadid według zasad holistyki. Zaha Hadid pochodziła z Iraku, a tworzyła w Wielkiej Brytanii. Była nagradzana za wiele niesamowitych budowli, które można zobaczyć między innymi w Berlinie, Strasburgu, czy Londynie.
Jej Centrum Kultury w Baku jest jednym z najwspanialszych obiektów na świecie. Obchodzę go dookoła i z każdej strony jest inny. Obły, bez kątów prostych. Piękny i ciekawy. Również wnętrza są nieoczywiste i zaskakujące. Jego zwiedzanie od środka kosztuje 17 AZN od osoby. Rezygnujemy więc i wchodzimy do innych miejsc bezpłatnie.
Z zewnątrz rozciąga się widok na miasto i kolejne wieże. Obok stoi hala centrum konferencyjnego.

Czytaj także

Muzea i metro w Baku

Wspaniałym i bardzo przyjaznym miejscem jest muzeum sztuki nowoczesnej, w którym można podziwiać prace azerskich artystów, ale również rzeźbę Salvadora Dali, czy prace Pabla Picassa.
Z zewnątrz muzeum nie prezentuje się szczególnie okazale, ale wewnątrz jest wielkie i bardzo ciekawe. Po zwiedzaniu można odpocząć na futurystycznych leżankach.
Będąc w Baku trzeba koniecznie zobaczyć stację metra na starym mieście. To nowoczesna piramida. Ze stacji wyruszamy na spacer po uliczkach starówki, do pałacu szacha i na mury obronne. Z mnóstwa kawiarenek i restauracji dochodzi muzyka, a uliczni sprzedawcy zachęcają do kupna pamiątek z Azerbejdżanu.

Zachwyca bulwar nad morzem Kaspijskim, ciągnący się kilometrami i deptak wyłożony płytkami w ciekawe wzory.

Czytaj także

Plaża z platformami wiertniczymi nad Morzem Kaspijskim

Bulwar i port wygląda zachwycająco, jednak w centrum nie ma plaży. Dowiedziałam się, że na plażę publiczną trzeba jechać aż na przedmieścia autobusem nr 125 – 22 przystanki. Wysiadamy przy ruchliwej ulicy, którą jeżdżą samochody po trzech pasach w jedną i drugą stronę. Po bokach widać drogie hotele. Szybko okazało się, że nie ma żadnego przejścia dla pieszych, ani świateł, a morze widać po drugiej stronie. W końcu zauważyłyśmy człowieka, który nie przejmując się ruchem przeszedł przez ulicę. Więc my postanowiłyśmy również przejść. Udało się przebiec przez 3 pasy, do bariery. Tam utknęłyśmy, bo auta w przeciwnym kierunku szybko jechały. W końcu zauważył nas portier z pobliskiego hotelu i pomógł nam pokonać jezdnię.
Na publiczą plażę ludzie podjeżdżają samochodami pod samą wodę. Nad plaży, jak w każdym innym takim miejscu przechodzą sprzedawcy kukurydzy. W pobliżu jeżdżą ciężkie samochody, na budowę kolejnych hoteli. W morzu, kilkadziesiąt metrów od brzegu króluje platforma wiertnicza. W necie czytałam o plamach ropy w wodzie, ale na szczęście ich nie zobaczyłam. Zmęczona przebieganiem przed samochodami zasnęłam i przypaliłam sobie ramiona.
Wracając do centrum nie było już takich kłopotów, bo autobus zatrzymywał się po naszej stronie.

Czytaj także

Tradycja i nowoczesność
Muzeum Narodowe w Baku jest bardzo ciekawe zarówno z zewnątrz, jak i w środku. A zwiedzanie klimatyzowanych pomieszczeń jest szczególnie fajne w upalny dzień. Żeby się do niego dostać trzeba przejść kilkaset metrów na dół ulicy, do przejścia podziemnego. W zabytkową architekturę muzeum wkomponowany jest bardzo nowoczesny łącznik. Gmach jest ogromny i ma bardzo wiele sal wystawienniczych. Za wejście zapłaciłyśmy 10 manatów i 5 dodatkowo za robienie zdjęć.
Na ekspozycjach można zobaczyć sztukę azerską, ale także francuską, rosyjską, włoską, flamandzką, itp. Z przyjemnością spędziłyśmy tam kilka godzin.

Czytaj także

Nowoczesna galeria handlowa w Baku

Jednym z największych centrum handlowych w Baku jest 28 Mall, przy stacji metra 28 Maja. To data upamiętniająca powstanie Azerbejdzianu 28.05.1918 r., po rozpadzie istniejącej przez trzy miesiące Zakaukaskiej Demokratycznej Republiki Federacyjnej, obejmującej uwolnione od władzy Imperium Rosyjskiego terytoria Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji.
Galeria jest podobna do wielu innych na świecie. Na dole jest duży market. Na górze jest jak wszędzie część restauracyjna, a w niej między innymi kuchnia kaukaska z gołąbkami tolma i plackiem przypominającym pizzę.
Przy galerii jest dworzec kolejowy i przystanki autobusowe. Stąd można dojechać praktycznie do każdej części miasta. W galerii można spotkać turystów praktycznie z wielu miejsc świata.
Po objedzie wychodzimy na taras widokowy, gdzie przez chwilę gawędzimy z młodym człowiekiem, który chwali się, że był w Polsce w Gdańsku i Warszawie, gdy opowiadamy mu, że jesteśmy w podróży po Kaukazie, a w każdym z miejsc spędzamy po 3 dni pyta, czy to jakaś zorganizowana wycieczka. – Jesteśmy same – odpowiadam. – Maładcy – odpowiada z podziwem.

Zobacz film portalu Polakogruzin o Baku w Azerbejdżanie i okolicach miasta

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3