Mistrzowie Polski z Żar wrócili z Brazylii. Zobaczyli dużo, przeżyli jeszcze więcej. Poradzili sobie nawet z uszkodzonym robotem

Materiał informacyjny SWISS KRONO SP. Z O.O.
fot. Edyta Piskorowska. SWISS KRONO było firmą, która od początku zobaczyła w żarskich nastolatkach wielki potencjał
fot. Edyta Piskorowska. SWISS KRONO było firmą, która od początku zobaczyła w żarskich nastolatkach wielki potencjał

Pamiętacie „Matrobociki”? Ania, Ola, Marika i Łukasz z Żar to mistrzowie Polski w programowaniu z LEGO. W sierpniu brali udział w mistrzostwach świata w Rio de Janeiro. Nam opowiedzieli jak to się udało, kto im pomógł, ile pracy jest w zabawie, a zabawy w pracy i co w Brazylii zrobiło na nich największe wrażenie.

Nie usiedli na laurach

Z Warszawy wrócili w Euforii. Tytuł mistrza kraju i otwarte drzwi do najbardziej prestiżowego etapu smakowały słodko, ale nie pozwoliły zatopić się w sielance. Młodzież pracowała po szkole, w soboty, a nawet w wakacje, choć nie było pewności, czy do Brazylii uda im się dotrzeć, bo kwota do uzbierania była niebagatelna – ok. 80 tys zł. : – Zbudowaliśmy nowego robota, aby zdobyć więcej punktów i przetłumaczyliśmy projekt badawczy. – tłumaczy Ania Kołpaczeska. – Niekiedy byliśmy już tym wszystkim zmęczeni ale zawsze sobie pomagaliśmy i się wspieraliśmy. – mówi nastolatka.

Powiem szczerze, że po finałach Polski z tyłu głowy świtała nam obawa, że to może się nie udać. – Wspomina Edyta Piskorowska, trenerka Matrobocików. – Dzieciaki jednak od samego początku pracowały na najwyższych obrotach. Jakby nie brali pod uwagę, że nie uda nam się tam polecieć. Dopiero na początku czerwca, kiedy dotarła do nas od SWISS KRONO wiadomość, że otrzymamy spore wsparcie, zaczęłam wierzyć, że faktycznie się uda. – stwierdza opiekunka młodzieży.

Znaleźli się sponsorzy

Praca opłaciła się. Trudno zlekceważyć tak wielkie zaangażowanie. Kiermasz ze zbiórką pieniędzy dla swojego ucznia, Łukasza i jego koleżanek zorganizowała Szkoła Podstawowa nr 8. Na koncie na Zrzutce pojawiły się wpłaty od osób prywatnych. Trenerka uparcie szukała sponsorów wśród firm. I znalazła takich, na których determinacja nastolatków wywarła naprawdę duże wrażenie. W tym SWISS KRONO, które pomogło też wcześniej drużynie w wyjeździe do Warszawy: - Kluczową kwestią przy ocenianiu projektów, na które udzielamy wsparcia, jest to, że to wsparcie musi mieć sens dla lokalnej społeczności. Najlepszą inwestycją jest wspieranie rozwoju dzieci. W tym przypadku pomagamy młodym, którzy nie wyszli jeszcze z podstawówki, a już rozwiązują problemy miejskiego systemu komunikacji – stwierdza Aleksander Czaplicki, rzecznik prasowy SWISS KRONO. - To są nasi przyszli pracownicy, naukowcy, może rządzący. Ich dzisiejsze doświadczenia mogą się przełożyć na naszą przyszłość- mówi szef marketingu żarskiej firmy, która w działania dobroczynne angażuje się od lat.

A doświadczeń było sporo

Po raz pierwszy ekipa z Polski uczestniczyła w międzynarodowych mistrzostwach osobiście, a nie online. – tłumaczy Edyta Piskorowska. – Ten brak doświadczenia odczuliśmy. Ale oni świetnie dali sobie radę od samego początku. Dogadywali się na lotnisku, z uczestnikami z innych drużyn. Samą prezentację również prowadzili po angielsku. Musieli językiem technicznym opowiedzieć o budowie robota i odpowiadać na pytania sędziów. Ze wszystkim dali sobie doskonale radę. – nie kryje dumy opiekunka.

Była też lekcja panowania nad stresem: – Podczas próby okazało się, że w robocie zwariował jeden z sensorów. Zadziałał w ostatniej chwili. – wspomina trenerka.

To, co wygląda jak zabawki, proponuje poważne rozwiązanie żarskiego problemu komunikacyjnego

Poszło im nieźle

W First Lego League nie ma nagród. Jest nią sam udział w imprezie: – Tam nie ma przegranych. Nawet jeśli ktoś zajmie ostatnie miejsce, to i tak znajduje się w setce najlepszych z całego świata. A do publicznej wiadomości podawane są tylko pierwsze trzy miejsca. – tłumaczy Piskorowska i opowiada, że całe zawody zorganizowane są w taki sposób, żeby dostarczyć maksimum frajdy. Oczekiwanie na prezentację urozmaicały pokazy taneczne i animacje, a organizatorzy na każdym etapie dbali o dobry nastrój: – Sędziowie zadbali o to abyśmy czuli się komfortowo i żeby stres był mniejszy. – wspomina Ola Karnowska. – Cieszyliśmy się, że możemy przedstawić naszego robota i projekt badawczy na arenie międzynarodowej.

W prezentacji robota, Polacy zajęli 22 drugie miejsce na 100 drużyn. Świetnie poradzili sobie w dodatkowej konkurencji, w której startowali w parze z Francuzami. Na 680 możliwych do zdobycia punktów uzyskali aż 500.

Przelecieli tysiące kilometrów, więc z czasu spędzonego w Brazylii starali się wycisnąć, jak najwięcej. "W takie dzieciaki chcemy inwestować" - mówią w SWISS KRONO

Wykorzystali czas na maksa

Nie wyobrażałam sobie, że mamy przelecieć taki kawał świata i nic nie zobaczyć. Musieliśmy zwiedzić jak najwięcej. – uśmiecha się Edyta Piskorowska i opowiada, że po zawodach udało się też odpocząć. Aktywnie, bo przemierzyli sporo kilometrów. Dotarli pod statuę Jezusa, Głowę Cukru, zjedli deser w słynnej kawiarni Confeitaria Colombo. A na koniec udało się też poleniuchować na plaży Copacabana. Jednak nie obejrzane cuda zapadły im w pamięć najbardziej: – Największe wrażenie wywarła na mnie atmosfera na zawodach. Wszyscy byli mili, uśmiechnięci i pełni energii. Zawarliśmy dużo znajomości i wszyscy mieli megapozytywną energię. Na pewno to są niezapomniane wspomnienia. – opowiada Marika Kalemba. Wtóruje jej Łukasz Lepko: – Ludzie są mili, uśmiechnięci i zadowoleni z życia. Zarażają swoim optymizmem. Dla mnie to była podróż życia, którą zapamiętam na zawsze.

Co dalej? – Mamy już matę na następną edycję konkursu. – uśmiecha się Edyta Piskorowska.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Mistrzowie Polski z Żar wrócili z Brazylii. Zobaczyli dużo, przeżyli jeszcze więcej. Poradzili sobie nawet z uszkodzonym robotem - Gazeta Lubuska

Wróć na zary.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie