Monika Brzyśkiewicz z "Hotelu Paradise" opowiada o swoim udziale w programie. Zapewnia, że się nie zmieniła i pozostała sobą

Aleksandra Łuczyńska
Aleksandra Łuczyńska
Monika z Żar wzięła udział w drugiej edycji programu "Hotel Paradise"
Monika z Żar wzięła udział w drugiej edycji programu "Hotel Paradise" archiwum prywatne
Monika Brzyśkiewicz z Żar, jedna uczestniczek programu "Hotel Paradise", nadawanego właśnie przez TVN 7, opowiada o swoim udziale w show.

Monika Brzyśkiewicz z Żar trafiła do drugiej edycji programu "Hotelu Paradise" przypadkiem. - Zobaczyłam reklamę w telewizji i pomyślałam "dlaczego nie?". Dla mnie to była od początku duża przygoda, mam do tego ogromny dystans. Wszyscy pytają mnie, czy się zmieniłam. Nie wiem, jak udział w programie telewizyjnym mógłby mnie w jakikolwiek zmienić? Dalej pracuję, jem, wychodzę z psami na spacer i sprzątam po nich. Jestem dalej taką samą dziewczyną. Jedyna różnica jest taka, że moja skrzynka na profilach społecznościowych jest zapchana wiadomościami. Nigdy wcześniej nie spędzałam tyle czasu z telefonem, co teraz!

Z singlami na Bali

"Hotel Paradise" to program telewizyjny, który możemy oglądać w TVN 7 od poniedziałku do czwartku o 20.00. Uczestnicy show - grupa singli, a wśród nich Monika, spotykają się na egzotycznej wyspie Bali w luksusowym hotelu i ich zadaniem jest zakończenie kolejnego tygodnia z partnerem. - Nie mogę zdradzać wielu szczegółów, widzowie dowiedzą się wszystkiego w swoim czasie. Na pewno ten czas był dla mnie fajną przygodą, nie traktuję tego śmiertelnie poważnie. Lubię pobyć sama ze sobą, fajnie się z tym czuję i niektórzy przez to uważali mnie za dziwaczkę, a ja to traktuję na luzie, nie spinam się jak niektórzy. Czy żałuję? Chciałam sprawdzić siebie, poznać nowych ludzi, zrobić coś innego i to się udało - mówi. - Sam pobyt na Bali był cudowny,

CZYTAJ TEŻ

Monika jest kosmetologiem, prowadzi w Żarach i Wrocławiu salon Manufaktura Piękna i szkoli innych w swojej branży. - To jest to, co uwielbiam najbardziej - podkreśla żaranka, która ma na koncie także wiele tytułów w konkursach piękności. - Mam w domu trzydzieści szarf, kiedyś występowałam niemal hurtowo w różnych konkursach. Dla mnie to była w pewnym sensie kontynuacja pasji do tańca, mieliśmy różne układy choreograficzne, mogłam występować na scenie, byłam Miss Polskich Łużyckiej, Miss Ziemi Lubuskiej, Miss Wikliny, była m.n. ambasadorką klubu X - Demon.

Zero diety

Jak przyznaje, to była dla niej świetna przygoda, miłe wspomnienia. Choć minęło trochę czasu, ma dalej figurę miss. - Nie zdradzę sekretów żadnej diety, bo jej nie mam. Przy tej ilości słodyczy i fast foodów powinnam wyglądać naprawdę źle, ale mogę jeść ile chcę i nie widać tego po mnie, to kwestia genów śmieje się. Jedyne, co robię to praktykuję jogę i medytuję. Jestem indywidualistką, lubię poćwiczyć sama, pobyć sama ze sobą.
Na Bali podobało jej się ogromnie. - Byłam już kiedyś w Azji, więc ten klimat bardzo mi odpowiada. Kontakt z ludźmi, religią, inną kulturą, polecam bardzo.
A czy udało jej się tam znaleźć miłość życia? To Monika pozostawia dla siebie.

Zobacz, jak wygląda program

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie