Niewidzialna ręka i dwie bramki w 3 minuty. Promień Żary przegrał w derbach z Czarnymi Żagań

Małgorzata Fudali Hakman
Małgorzata Fudali Hakman
Małgorzata Fudali Hakman
Udostępnij:
W 30. kolejce rozgrywek lubuskiej 4. ligi Promień Żary podejmował na stadionie przy Z38 odwiecznego rywala, czyli Czarnych Żagań.

Przed pierwszym gwizdkiem obie drużyny i kibice minutą ciszy uczcili pamięć wieloletniego kibica Promienia Mariusza „Mańka” Rutkowskiego.

Małgorzata Fudali Hakman

Kiedyś lubiłam mecze derbowe, bo nawet jak już były to spotkania o pietruszkę, to na boisku zawsze był ogień i krew, i pot, i łzy. Ale ostatnio coś napięcie średniawe, jakby ktoś odciął zawodnikom prąd, ale do brzegu.
Mecz był średni z dużym naciskiem na średni. Czarni potrzebują punktów jak kania dżdżu, bo trzeba utrzymać tonący okręt na powierzchni po raz kolejny, a nówka treneiro ma to zapewnić. Wszystkimi sposobami. Jeżeli uda mu się ta sztuka, to kto wtedy będzie pamiętał sposób w jaki do tego doszło? No może ja. Ale jak wiadomo, ja się nie znam.

Bez historii

Pierwsza połowa nie zapisała się niczym w historii lubuskiej piłki nożnej. Można było spożywać w dużych ilościach słonecznik, jeść kiełbaskę z grilla popychając wata cukrową i niczego się nie straciło. Największy szoł zrobili kibice z sektora C, którzy naiwnie wierzyli, że ich doping poniesie piłkarzy. Do walki. Albo do czegokolwiek. Nie poniósł. Piłkarzom znów się, eufemistycznie mówiąc, nie bardzo chciało, a goście, choć przejawiali większą ochotę do gry, nie chcieli podjąć otwartej walki z rywalami. I tak oglądaliśmy długie wymiany piłki, nieprowadzącego do niczego groźnego. Ze dwa razy piłkarze wywrócili się o własne stopy i tylko raz arbiter prowadzący to spotkanie podniósł ciśnienie zawodnikom i kibicom Promienia, kiedy „nie zauważył” ręki w polu karnym(może była niewidzialna?). Po dośrodkowaniu Kuby Nowaka obrońca zatrzymał futbolówkę kończyną górną, a przecież wszyscy wiedzą(może Krzysztof Brzeskot nie wie?), że w piłce nożnej, jak sama nazwa wskazuje, używa się kończyn dolnych. Protesty gospodarzy na nic się zdały, bo sędzia asystent stojący od całego zdarzenia dosłownie 3 metry, także niczego nie widział. Zresztą panowie asystenci bardziej nadawaliby się do machania chorągiewkami na pochodzie pierwszomajowym niż na boisku, no ale nikt nie jest nieomylny… W każdym razie pierwsza część skończyła się bezbramkowym remisem.

Niewidzialna ręka i dwie bramki w 3 minuty. Promień Żary prz...

Kanonada jak na wojskowych przystało

Druga połowa rozpoczęła się obiecująco. Czarni chcieli wygrać i robili wszystko, żeby ten plan się udał. Zaczęli w końcu atakować i w polu karnym miejscowych momentami było bardzo gorąco. Ale co z tego, że Chruścicki i spółka strzelali z każdej pozycji i wkładali w to naprawdę bardzo dużo siły, kiedy piłka odbijała się od zawodników Promienia i wracała niczym bumerang na ich połowę. Taka taktyka obowiązywała przez kolejne pół godziny. Promień zaczął się odgryzać dopiero po wejściu zmienników. Najpierw bliski szczęścia był Patryk Jasiak, który po dośrodkowaniu Kacpra Floriańczyka trafił w poprzeczkę, a potem Ilia Bychkov będąc sam na sam z golkiperem Czarnych posłał piłkę centymetry obok słupka. W międzyczasie sędzia pokazał 6 żółtych kartoników i jeden czerwony. Wszystkie upomnienia dostali żaranie, a czerwoną kartkę tradycyjnie ujrzał Kacper Floriańczyk. Kiedy wszyscy kibice chcąc opuścić stadion, odkopywali się spod stosów łupin od pestek i strzepywali z siebie resztki popcornu, arbiter doliczył 3 minuty do regulaminowego czasu gry. Gospodarze myślami byli już w szatni, choć miałam wrażenie, że niektórzy wcale z niej nie wyszli. Wtedy akcję rozpaczy wykonali goście, którzy pogalopowali niczym rącze konie w kierunku bramki Bartka Madei. Kiedy Krystian Chruścicki biegnący z prawej strony podał do wychodzącego na czystą pozycję swojego napastnika, tuż przed polem karnym zderzył się z Rafałem Rogalskim i wywrócił obrońcę biegnącego do wychodzącego na czystą pozycję Strugaru, uniemożliwiając mu w ten sposób interwencję, w efekcie czego Błażej Strugaru znalazł się sam na sam z golkiperem, a ten nie widząc innego wyjścia rzucił mu się pod nogi. Arbiter, który wcześniej nie widział przewinienia na Rogalskim, teraz nagle przejrzał na oczy i podyktował karnego, którzy pewnie wykonał sam poszkodowany. Druga bramka była konsekwencją pierwszej. Oszołomieni zawodnicy Promienia dosłownie stanęli jak wmurowani po wznowieniu piłki ze środka, a Błażej Strugaru, nieatakowany przez nikogo strzelił po długim rogu obok prawie nie interweniującego bramkarza. Trochę to wyglądało jak protest. Po tym golu sędzia zakończył spotkanie. Czarni Żagań wygrali w derbach z Promieniem Żary, 2:0.

Wypowiedzi pomeczowe

-Mecz ciekawy, dużo walki na boisku, po kilka sytuacji po jednej i drugiej stronie. Szkoda, że przegrywamy w tak prestiżowym meczu, ale brakuje nam trochę doświadczenia w trudnych momentach na boisku. W meczu zagrało siedmiu młodzieżowców i muszą nabierać chłopcy doświadczenia w takich spotkaniach, a to na pewno zaprocentuje w przyszłości. Przegrywamy, ale dalej realizujemy swój cel na ten sezon, czyli miejsce w pierwszej piątce ligi. Za tydzień czas na rehabilitację i mecz z Czarnymi Witnica-podsumował trener Łukasz Czyżyk.

-Mecz derbowy zawsze wyzwala dodatkowe emocje, a zespół gospodarzy chciał narzucić swój styl gry, ale my byliśmy na to wszystko przygotowani. Nasza drużyna zagrała bardzo dojrzale i konsekwentnie, stwarzając sobie masę sytuacji, martwi skuteczność, ponieważ mogliśmy już wcześniej strzelić kilka bramek i nie dopuszczać do nerwowej końcówki. Uparcie dążyliśmy do wygrania i to się udało i dopisujemy sobie bardzo ważne 3pkt w kontekście utrzymania się w lidze-podsumował Krystian Chruścicki, kapitan Czarnych.

-Z przebiegu meczu remis byłby dla nas optymalnym wynikiem. Oby więcej takich spotkań z dopingiem naszych kibiców. Dziękujemy za wsparcie- podziękował Maciej Kononowicz(Promień Żary).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie