Okrutna zbrodnia w Żarach. Krwawy Czesio zamordował pięć osób. Wracamy do sprawy z przełomu lat 60. i 70. (część druga)

Andrzej Flugel
Krwawy Czesio z Żar w 1969 i 1972 roku zamordował swoje dwie konkubiny oraz ich dzieci. Wśród ofiar był również syn zbrodniarza. Mariusz Kapała
Na przełomie lat 60. i 70. w Żarach przy ul. Konopnickiej doszło do najkrwawszej zbrodni w Lubuskiem. W cyklu #kryminalnehistorie przypominamy Czytelnikom tamte wydarzenia. Oto druga część tej historii. Przerażająca spowiedź potwora w ludzkiej skórze.

Pierwszą część tej historii znajdziesz tutaj:

Czytaj także

Ekipa z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej MO w Zielonej Górze, pracująca pod nadzorem prokuratorów, znalazła szczątki pięciu osób w miejscach wskazanych przez Czesława M. Śledztwo skupiło się na zeznaniach świadków, poszukiwaniu motywów. Z zeznań wyłania się ponury obraz podejrzanego.

Pojawił się też motyw prób molestowania. Jedna z przyjaciółek zeznała, że Czesław M. „dobierał się” do Eli. Oskarżony zaprzeczał.

Urodzony w 1930 roku, mieszkaniec Zielonej Góry Czesław M., skończył cztery klasy szkoły podstawowej. W 1950 roku ożenił się. Miał dwoje dzieci. Po 10 latach zostawił żonę i zamieszkał u matki w Przytoku. W czasie Świąt Wielkanocnych w 1962 roku przez Wandę P. poznał jej siostrę Zofię B., rocznik 1929. Kiedy Czesław M. został delegowany z pracy do Żar, odwiedził Zofię B. Został jej konkubentem i w 1963 roku zameldował się w Żarach. Wraz z jej córką Elżbietą zamieszkali we troje przy ulicy Żagańskiej. Czesław M. pracował w kilku firmach: był kierowcą, woźnym w Technikum Ceramicznym, wreszcie pracownikiem transportu w zakładach Mera Lumel w Żarach. W grudniu 1968 roku cała trójka przeprowadziła się na ulicę Konopnickiej.

Przesłuchiwani znajomi i sąsiedzi Czesława M. wspominali, że nadużywa on alkoholu, ma porywczy charakter. Sam nie stronił od kobiet, ale był bardzo zazdrosny. Zofia B. i Stanisława D., zanim zostały zamordowane, zwierzały się koleżankom z pracy, że mają już dość życia z Czesławem M., ale nie mając szans na inne mieszkanie, pozostawały z nim w związku. Ela, wówczas 15-letnia uczennica ósmej klasy, bała się partnera matki i kiedy nie było jej w domu, wolała przebywać u koleżanek. Pojawił się też motyw prób molestowania. Jedna z przyjaciółek zeznała, że Czesław M. „dobierał się” do Eli. Oskarżony zaprzeczał.

Po zabójstwie Stanisławy D. opowiadał sąsiadom, że pojechała ona odwiedzić syna, który był w szpitalu w Warszawie, a w innej wersji, że wyjechała z jakimś taksówkarzem.

Pracował w Żarach i miał "lepkie ręce"

Czesław M. dwukrotnie był skazany za kradzieże. Gdy odsiadywał karę, zmarł jego i Zofii B. roczny syn Andrzej. W 1967 roku Zofia B. urodziła ich drugiego syna Ryszarda. Do wcześniejszych nieporozumień doszły pretensje Czesława M. o zbyt słabą opiekę nad zmarłym Andrzejem i faworyzowanie – jego zdaniem – Eli. Eskalacją nieporozumień był wieczór 1 kwietnia 1969 roku. Dwa i pół roku później w podobny sposób zginęła Stanisława D.

Czytaj także

Żadnych okoliczności łagodzących

Przewód sądowy zasadniczo potwierdził zeznania oskarżonego. Opis obrażeń zwłok wykonany w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu też zgadzał się z tym, co mówił sprawca. Czesław M. usiłował wybielić się, przedstawiając swoje partnerki w złym świetle. Sąd uznał jednak, że choć obie kobiety nie były bez wad, trudno obwiniać je o konflikty w domu. Odrzucił także tezę o zbrodni w afekcie. Przeczyła temu precyzja, z jaką oskarżony zacierał ślady. Rankiem dzień po zamordowaniu Zofii B. zaniósł klucze od kuchni (Zofia B. była kucharką w szkole), wsadził je w drzwi razem z kartką: „Wyjechałam. Pogrzeb”. Później rozpowszechniał historię, że kiedy spał, Zofia B. wraz z dziećmi wyjechała. W obecności koleżanki, a matki chrzestnej Ryszarda, nawet uronił łzę, mówiąc, że nie może wybaczyć swojej partnerce, że opuściła go wraz z ich synem. Po zabójstwie Stanisławy D. opowiadał sąsiadom, że pojechała ona odwiedzić syna, który był w szpitalu w Warszawie, a w innej wersji, że wyjechała z jakimś taksówkarzem. Kolejną linią obrony była rzekoma agresja obu kobiet podczas feralnych zdarzeń. Czesław M. nie potrafił jednak wytłumaczyć, dlaczego w takim razie zamordował też dzieci, w tym własnego syna.

Czytaj też:

Czytaj także

Adwokat, który bronił go z urzędu, poszedł w kierunku niepoczytalności sprawcy. Czesław M. przebywał na długotrwałej obserwacji w Szpitalu Psychiatrii Sądowej w Grodzisku Mazowieckim. Biegli lekarze psychiatrzy orzekli, że „oskarżony nie jest chory psychicznie, niedorozwinięty umysłowo, ani też nie stwierdzili objawów psychotycznych o nich świadczących. Stwierdzili zaś u oskarżonego encefalopatię ze zmianami charakterologicznymi i skłonnością do nadużywania alkoholu, co jednak (...) nie powodowało wyłączenia ani ograniczenia poczytalności w stopniu uzasadniającym stosowanie artykułu 25 k.k.”. Artykuł ów, ale z paragrafem 1, oznaczał wyłączoną odpowiedzialność z uwagi na chorobę psychiczną, a paragraf 2 – częściowo zniesioną możliwość zrozumienia czynu i złagodzenie kary.

Oskarżony okazał się jednostką, ze strony której grozi społeczeństwu poważne niebezpieczeństwo i jedynie fizyczne wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie środkiem odpowiednim (...)

Kara śmierci przez powieszenie

12 stycznia 1974 roku Sąd Wojewódzki w Zielonej Górze skazał Czesława M. na karę śmierci przez powieszenie, nie znajdując żadnych okoliczności łagodzących. Uzasadnienie wyroku liczy 16 stron, a kończy się tak: „Oskarżony dopuścił się pięciu zabójstw w okolicznościach szczególnie obciążających, wykazał duże napięcie złej woli przestępczej. Uwzględniając jego dotychczasowe życie, sąd doszedł do wniosku, że wszystko to nie pozwala na snucie żadnych pozytywnych prognoz na przyszłość. Oskarżony okazał się jednostką, ze strony której grozi społeczeństwu poważne niebezpieczeństwo i jedynie fizyczne wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie środkiem odpowiednim do tego, co oskarżony uczynił, i może uspokoić tych, w gronie których oskarżony żył i dla których najcenniejszego dobra – życia – przedstawiał tak znaczne niebezpieczeństwo. Dane dotyczące osoby oskarżonego, ilości, charakteru, okoliczności i sposobu popełnienia zbrodni, a także zachowanie po czynie do chwili ujawnienia przestępstwa przekonały sąd o celowości i konieczności wymierzenia najwyższej kary”.

Czytaj także

Egzekucję rozpoczęto o godz. 18.15

Adwokat złożył rewizję do Sądu Najwyższego, podważając opinię biegłych i domagając się powołania kolejnego zespołu i ponownego zbadania skazanego. Czesław M. także wysłał rewizję. Napisał, że nie wie, dlaczego zabił pięć osób, w tym własnego syna. Pamięta tylko początki obu zdarzeń. Przekonywał, że zawsze był człowiekiem łagodnym, szczególnie wobec dzieci, nigdy nie był mściwy, zawistny. Wymienił też urazy, jakich doznał, poczynając od czasów okupacji, kiedy jako nastolatek kopał rowy przeciwczołgowe i został skatowany przez nadzorującego Niemca, przez wypadek w kopalni i dwie kraksy samochodowe, które przeżył jako kierowca.

Twierdził, że jego szczerość i otwartość podczas przesłuchań wykorzystali śledczy. Pisał: „Słowa naczelnika Komendy Wojewódzkiej MO w Zielonej Górze "umyj sobie szyję, żeby nie pobrudzić sznura" z pewnością utrudniły przesłuchanie. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie spotkam się z obiektywną oceną moich wyjaśnień, a szczegóły, jakie podawałem, będą interpretowane jako niezręczna obrona z mojej strony. Obiektywnej ocenie stoi na przeszkodzie nastawienie wynikające z odrazy, jaką niewątpliwie muszą budzić czyny, których jestem sprawcą, mimo że nie popełniłem ich świadomie.

Nastąpiło zarządzenie wykonania kary. Wyrok wykonano 30 września 1974 roku w więzieniu we Wrocławiu. „Egzekucję rozpoczęto o godz. 18.15 i zakończono o godz. 18.35”

Kieruję to wszystko do Sądu Najwyższego i proszę o wszechstronne zbadanie sprawy, by odpowiedź, czy w chwili dokonywania przestępstwa mogłem kierować swoim postępowaniem, była zgodna z prawdą. Dlatego też zwracam się do Sądu Najwyższego z jedyną prośbą o zasięgnięcie opinii innego zespołu ludzi nauki, którzy nie kierując się dotychczasową opinią, wydaliby swoje orzeczenie, opierając się na własnych wynikach i wnioskach”.

Sąd Najwyższy nie podzielił zastrzeżeń Czesława M. ani argumentów obrońcy. Utrzymał wyrok w mocy. Skazanemu pozostało tylko apelowanie o łaskę. Rada Państwa 7 września 1974 roku postanowiła nie skorzystać z niej. Nastąpiło zarządzenie wykonania kary. Wyrok wykonano 30 września 1974 roku w więzieniu we Wrocławiu. „Egzekucję rozpoczęto o godz. 18.15 i zakończono o godz. 18.35” – odnotowano w piśmie zawiadamiającym sąd.

„Panowie, ten Czesiek jest jakiś dziwny. On tam w tej swojej komórce palił świeczki. Może stawiał je za dusze pomordowanych osób?”.

Pralka przesiąkła trupim zapachem

Sprawę Czesława M. pamięta Stanisław Fąfera, prokurator w stanie spoczynku.
– Byłem wówczas naczelnikiem wydziału dochodzeniowo-śledczego w Prokuraturze Wojewódzkiej w Zielonej Górze – wspomina. – Milicjanci i pracujący przy sprawie prokuratorzy, z uwagi na ogrom zbrodni, nazwali oskarżonego „Krwawym Czesiem”. Byłem w ekipie, która dokonywała pierwszych oględzin jego mieszkania. Nasz przyjazd i czynności wzbudziły zainteresowanie mieszkańców domu, którzy już wiedzieli o aresztowaniu sąsiada. Jeden z nich powiedział: „Panowie, ten Czesiek jest jakiś dziwny. On tam w tej swojej komórce palił świeczki. Może stawiał je za dusze pomordowanych osób?”.

To była pierwsza wskazówka, jeszcze zanim podejrzany o tym opowiedział, gdzie szukać części ciał. O tym, jak straszne są oględziny, kiedy wydobywa się ludzkie zwłoki, nie muszę mówić. Najgorzej było w piwnicy. Miała ona wspólny korytarz i boksy poszczególnych lokatorów, a w jednym z nich „Krwawy Czesio” zakopał część zwłok. Stała tam stara, pordzewiała pralka typu Frania, przykryta jakąś derką. Jedna z lokatorek napisała skargę, domagając się odszkodowania, bo „pralka przesiąkła trupim zapachem”. Co ciekawe, wypłacono jej praktycznie równowartość nowej. Sam podejrzany był raczej drobnej postury, o nieciekawej fizjonomii. Wiedział, co go czeka, i ciągle słał pisma, żeby sprzedać jego rzeczy, a pieniądze przesłać jemu. Potrafił też bezczelnie powiedzieć podczas przesłuchania, że gdyby milicja i prokuratura dobrze pracowały, to nie doszłoby do drugiego morderstwa. W sumie nieciekawa i dość odrażająca postać. To było w innych czasach. Dziś przed ten dom w Żarach zjechałyby się stacje telewizyjne, a „Krwawy Czesio” byłby w niemal każdym programie informacyjnym.

Są pytania, na które już nie odpowiemy...

Los zamknięty w szarych teczkach

Pięć tomów akt. Zdjęcia, zeznania, szkice. Świadectwa pracy skazanego, jego dokumenty lekarskie. Wyciąg z dziennika szkolnego, a przy nazwisku Eli P. adnotacja o nieobecności 2 kwietnia... Fragment materiału z pokrwawionej narzuty tapczanu, przechowywany w kopercie. Los pięciu, a – doliczając sprawcę – sześciu osób zamknięty w szarych teczkach. Zdjęcia kamienicy przy ulicy Konopnickiej, feralnego mieszkania i szczątków pomordowanych osób. Na ostatniej stronie zawiadomienie o wykonaniu kary śmierci.

Od tych okrutnych wydarzeń minęło ponad 40 lat. Straszliwa zbrodnia została dawno zapomniana i pokrył ją mrok historii. Jaki miałaby finał, gdyby wydarzyła się dziś? Pewnie zniknięcie Zofii B. i jej dzieci zaniepokoiłoby wszystkich znacznie szybciej. A zniknięcie Eli, uczennicy ósmej klasy, postawiłoby pytania, na które sprawca nie potrafiłby odpowiedzieć. Czy dziś biegli także uznaliby Czesława M. za człowieka poczytalnego, który nie jest chory psychicznie? Są pytania, na które już nie odpowiemy...

Zobacz film TVN 24 o dawnej zbrodni

promocja aplikacji nasze miasto

Pobierz bezpłatną aplikację Nasze Miasto i bądź na bieżąco!

Jak korzystać z aplikacji, by otrzymywać informacje z miasta i powiatu? To proste:

  • Po wejściu w aplikację w prawym górnym rogu w menu wybierz "Żary"

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania. Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy zakładkę "koronawirus", w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3