Różne twarze pomagania: co nam daje, jak może zaszkodzić, komu i jak pomagają duże firmy?

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Wyjazd do Brazylii to dla dzieciaków z "Matrobocika" masa ważnych doświadczeń, które zaprocentują w przyszłości.fot. Archiwum Matrobocik
Wyjazd do Brazylii to dla dzieciaków z "Matrobocika" masa ważnych doświadczeń, które zaprocentują w przyszłości.fot. Archiwum Matrobocik
Pomaganie na ogół kojarzy się jednoznacznie pozytywnie. Bo cóż negatywnego może być w tym, że ktoś komuś coś ofiaruje: pieniądze, czas, zaangażowanie? Okazuje się jednak, że z pomaganiem jest jak ze wszystkim innym: trochę białe, trochę szare, a czasem potrafi wpaść w najgłębsze odcienie czerni. „Dobre” pomaganie wymaga wiedzy, umiejętności i szacunku, ale też wglądu w siebie i swoje intencje.

Nie mamy tego we krwi

Psychologowie są zdania, że nie rodzimy się ze skłonnością do pomagania i dzielenia się, ale nabywamy ją w procesie wychowania. Nowo narodzone dziecko nastawione jest przede wszystkim na przetrwanie, a więc zapewnienie sobie niemal wyłącznej uwagi opiekunów. By przeżyć, musi dostawać. Umiejętność dawania trzeba nabyć:

Każdy człowiek jest egoistą, tylko każdy w innym stopniuocenia Izabela Nowińska, psycholożka z Żar.

To cecha, której celem jest zapewnienie jednostce przetrwania. Od stopnia jej nasilenia zależy to, w jakim stopniu jesteśmy skłonni pomagać innym. Najczęściej dzielimy się z innymi tym, co nie obciąży nas w istotny sposób lub obdarowujemy tych, których ucieszy i wspomoże nawet najmniejszy datek. Zdecydowanie bardziej szczodrzy jesteśmy w przypadku chorych, zwłaszcza małych dzieci oraz dzieci z domów dziecka. Wobec dobroczynności dla osób starszych nie jesteśmy już tak hojni. Dlaczego? Bo ochrona dzieci to podejście atawistyczne, pokoleniowe, chodzi o przedłużenie gatunkupuentuje psycholożka.

Różne twarze pomagania: co nam daje, jak może zaszkodzić, komu i jak pomagają duże firmy?<br><br><br><br><br><br><br><br>

Jak wskazuje Izabela Nowińska, chęć pomagania innym i dzielenia się z nimi trzeba kształtować w dzieciach już od najmłodszych lat poprzez: własny przykład, zachęcanie do pożyczania swoich zabawek, dzielenia się łakociami, pokazywanie, że nie tylko ono dostaje prezenty.

Pamiętajmy jednak, jak ważne jest pozwolenie dzieciom na postawienie granic, gdy nie chce pozwolić innym na bawienie się ulubioną zabawką albo czasem odmawia podporządkowania się. Nikt nie chce przecież wychować człowieka, który nie będzie potrafił obronić swoich praw i zawsze będzie stawiał potrzeby innych ponad swoimi. Albo w drugą stronę – osoby, która chorobliwie będzie gromadzić dobra i agresywnie bronić swej przestrzeni, której w dzieciństwie jej odmówiono. Jest jeszcze jedna postawa związana z pomaganiem, która wypływa z dzieciństwa: kiedy dzieci w swojej rodzinie czuły się niewidzialne. Brakowało im uwagi, zainteresowania najbliższych. Wtedy pomaganie, na ogół całkiem nieświadomie, jest dla nich sposobem na to, by czuć się widzianymi. Takie osoby często ofiarowują pomoc tam, gdzie nie jest ona pożądana albo w takiej formie, której obdarowany nie potrzebuje:

Zawsze dobrze jest zadać sobie pytanie czy ten, któremu chcemy pomóc, chce tej pomocy i jej potrzebuje i czy to nie jest jedynie nasze wyobrażenie o jego potrzebach. I czy nasze pomaganie innym nie jest zaspokojeniem własnej potrzeby np. wspólnoty, uwagi, przynależności, bycia zauważonymradzi Izabela Nowińska.

Jak pomagać? Wędką, a nie rybą

Większość ludzi ma los w swoich rękach. Dlatego najpierw warto zapytać kogoś, kogo chce się wesprzeć, czy wykorzystał swoje szanse. Ale jest grupa ludzi, którzy nie mają szans bez wsparcia. I tym należy pomagaćocenia Marcin Luty, prezes SWISS KRONO Żary, firmy, która w swojej społeczności znana jest z działalności charytatywnej na różnych polach.

Różne twarze pomagania: co nam daje, jak może zaszkodzić, komu i jak pomagają duże firmy?<br><br><br><br><br><br><br><br>

Można się jednak domyślać, że nie wszyscy, którzy zwracają się o pomoc, dostają ją:

Po pierwsze pomagamy tam, gdzie widzimy sens i duży zasięg efektów naszego zaangażowania. Bynajmniej nie chodzi o to, żeby dużo ludzi wiedziało, że SWISS KRONO podarowało gdzieś pieniądze lub produkty. Raczej o to, żeby to zaangażowanie procentowałotłumaczy Katarzyna Wagner, która w SWISS KRONO odpowiada między innymi za działania dobroczynne.

Kiedy dofinansujemy program Filharmonii Zielonogórskiej, bilety na koncerty mogą być tańsze i dostępne dla większej liczby mieszkańców regionu. Jeśli przeznaczymy produkty na remont filharmonii albo sali w domu kultury, daje to realne szanse na wzbogacenie oferty kulturalnej i stworzenie lepszych warunków do korzystania z niej. A gdy w podobny sposób wspieramy żarski MOPS, skutkuje to bardziej wydajną pracą instytucji stworzonej do wspierania ludzi, którzy znaleźli się w trudniejszej sytuacji życiowej. Z kolei wsparcie Lubuskiego Lata Kulturalnego w Dąbiu przekłada się na kreowanie silnej marki wartościowego produktu turystycznego, co przełoży się na rozwój regionu.

Wsparcie filharmonii, czy domu kultury przekłada się na możliwość dotarcia z ofertą kulturalną za mniejsze pieniądze, szerzej i w lepszych warunkachfot.
Wsparcie filharmonii, czy domu kultury przekłada się na możliwość dotarcia z ofertą kulturalną za mniejsze pieniądze, szerzej i w lepszych warunkach
fot. Archiwum Filharmonii Zielonogórskiej

A jaki głębszy sens ma dawanie pieniędzy na podróż do Brazylii dla grupy nastolatków, którzy zakwalifikowali się do światowego finału konkursu Lego?

Po pierwsze, ten konkurs to prestiżowe wydarzenie – uśmiecha się Wagner. – Po drugie zaś, te wspaniałe dzieciaki z klubu Matrobocik ciężko pracowały, by osiągnąć sukces, a w ramach konkursu opracowały rozwiązanie problemu lokalnej społeczności. Ten wyjazd to nie rybka podana na tacy, tylko raczej wędka, bo dzięki niemu zdobyli ważne doświadczenie. Kto wie, co stworzą w przyszłości i jak skorzysta na tym ludzkość?pyta retorycznie.

Bywa zgoła inaczej:

Na Węgrzech przyszedł do mnie kiedyś trener jujitsu. Powiedział, że ma młodych ludzi, trenuje ich i potrzebuje kilku tysięcy euro, żeby dofinansować udział w zawodachwspomina prezes Marcin Luty.

A jak bardzo wam zależy? O bardzo! Wszystko bym zrobił! - odpowiedział. Zaproponowałem, żeby pomalowali ogrodzenie, a w zamian dostaną potrzebne im pieniądze. Już do nas nie przyszli.

Oczekiwanie, że ktoś za nas coś załatwi, da pieniądze bez wysiłku z naszej strony, to swego rodzaju wyraz bezradności i braku umiejętności wykorzystania własnych sił, potencjału. I tu ważna wskazówka: udzielona pomoc powinna inicjować zaangażowanie obdarowanego. Wtedy rośnie jego samoocena i poczucie sprawczości w trudnej sytuacji. A to z kolei zwiększa szansę na to, że będzie potrafił ją zmienić.

Kiedy było jasne, że wojna na Ukrainie wybuchnie lada chwila, zaczęliśmy przygotowywać dla uchodźców ośrodek w Kołatceopowiada Katarzyna Truszkiewicz, właścicielka ośrodków wypoczynkowych w Dąbiu i Kołatce.

Zaopiekowaliśmy się, zatroszczyliśmy, daliśmy czas. A potem powiedzieliśmy – ok, bierzemy się do pracy. Ktoś pomoże w kuchni, ktoś zajmie się dziećmi, ktoś inny zagrabi liście. Kiedy proponowaliśmy bezpłatne wsparcie psychologiczne, odmówili. Myślę, że chcieli nam pokazać, że dadzą radę, że są silni, choć było im trudno. Powiedzieli, że pomaga im bycie razem i wspólnie wykonywana praca. To ona stała się terapią. Byli bezpieczni i mogli w aktywny sposób zadbać o swoje potrzeby. A my i grupa wolontariuszy staraliśmy się być blisko nich i dawać wsparcie, którego by potrzebowali.

Wspieranie organizacji takiego festiwalu jak Lubuskie Lato Kulturalne, przekłada się na rozwój całego regionu. SWISS KRONO przy tej okazji zaoferowała
Wspieranie organizacji takiego festiwalu jak Lubuskie Lato Kulturalne, przekłada się na rozwój całego regionu. SWISS KRONO przy tej okazji zaoferowała też dofinansowanie do pakietów wypoczynkowych dla swoich pracowników.fot: Łukasz Forysiak

Sukcesem trzeba się dzielić

Jesteśmy firmą sukcesu, a sukcesem trzeba się dzielićuważa Marcin Luty.

Ważne jednak, żeby czynić to w sposób rozsądny. Na przykład młodym ludziom należy przede wszystkim stwarzać warunki, by czuli się odpowiedzialni za to, co robią. Ważne jest mądre wspieranie pracowników.Jest też grupa słabszych, którzy bez pomocy sobie nie poradzą i tym szczególnie trzeba jej udzielić.

Kto sobie nie poradzi? Na przykład chore dzieci, a najczęściej również całe ich rodziny.
Ewelina Kołodziejczyk jest mamą 15-letniej Julki, która urodziła się z zespołem Patau. Dziewczynka obarczona jest szeregiem ciężkich wad: nie słyszy, nie widzi, nie mówi, nie siedzi, ma padaczkę lekooporną, wady serca i nerek, wykrzywiony kręgosłup. Z czym mierzy się rodzina, w której rodzi się dziecko z takimi problemami?

Rodziłam w Poznaniu. Psycholog był na miejscu, ale kiedy wyszłam ze szpitala, zostałam zupełnie samawspomina Ewelina Kołodziejczyk.

Na wypisie ze szpitala znalazłam informację, że mam się skonsultować z neurologiem i innymi specjalistami. Kiedy dziecko się rodzi, rodzic musi do wszystkiego dojść sam. Dziś, w dobie internetu jest nieco łatwiej, bo można znaleźć wsparcie innych rodzicówmówi mama Julki. – Zresztą sama też staram się go udzielać innym.

Niezmiennie jednak zapewnienie opieki i jak najlepszej jakości życia dziecku z niepełnosprawnościami to ogromne wyzwanie:

W ramach Ustawy za życiem, mam zaświadczenie, dzięki któremu mogę się szybciej dostać do specjalisty, ale nie zawsze to działa. Dostajemy świadczenie pielęgnacyjne w wysokości najniższej krajowej i dodatek pielęgnacyjny. Ale to kropla w morzu, a wszystko drożeje: kiedyś jeździłam na turnus rehabilitacyjny za dużo mniejsze pieniądze, dziś jest to 6-7 tys. zł. Jula ma zęby leczone pod narkozą, a to też nie jest tanie. Zmiany wózka, gorsety. I ciągłe jeżdżenie do specjalistów, których nie ma na miejscuopowiada Ewelina Kołodziejczyk.

Na rzecz Julki w Żarach organizowane są zbiórki, dziewczynka ma założone konto w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, gdzie trafiają datki i wpływy z 1%.* Pomagać można jednak na wiele różnych sposobów. Rodzice i społecznicy, wolontariusze skupieni w żarskiej fundacji „Żar Serca” organizują festyny, urządzają kwesty, zbierają nakrętki.

Mają nawet swoją książkę:

Ewa Kołodziejczyk napisała przepiękną bajkę dla dzieci o jaszczurce Cziczi, SWISS KRONO dofinansowało wydanie, a dochód ze sprzedaży pomaga nam i naszym dzieciom. Książkę tę można wciąż kupić u mnie, u Ewy, czy w fundacji „Żar Serca”opowiada Ewelina Kołodziejczyk.

Zbieramy też nakrętki. Kilogram kosztuje ok. 1 zł. Żeby sprzedać, trzeba uzbierać tonę. Na szczęście mam podwórko, na którym mogę je gromadzić.

To pokazuje, że pomagać można na różne sposoby. Niekoniecznie z wielkimi wyrzeczeniami. Ważny jest efekt. Wiele osób zbiera nakrętki, bo to działanie proekologiczne i dobroczynne zarazem. Wykorzystała to firma SWISS KRONO i na rodzinnym pikniku w czerwcu postawiła pojemnik w kształcie serca na zakrętki dla Julki. Wypełniło się w ciągu pierwszej godziny imprezy. Ludzie przynosili wielkie torby. Obecnie pojemnik na nakrętki stoi przy firmowej stołówce i na bieżąco jest napełniany.

Pomagasz? Zadbaj najpierw o siebie

Monika** jest osobą dobrze sytuowaną. Żyje na dość wysokim poziomie, ale używa też swoich zasobów do pomagania innym. Wpłaca pieniądze na zbiórki, wspiera osoby ze swojego otoczenia, daje czas i uwagę tym, którzy ich potrzebują. Jednak ostatnio dzieje się coś, co przejmuje ją żalem i niesmakiem:

Każdego dnia odbieram co najmniej kilka wiadomości od obcych mi osób z prośbą o wsparcie. Przez maila, messengera. Choć wiem, że dla ratowania bliskich łapiemy się wszystkiego, to ja czuję się przytłoczona, szczególnie, gdy odmowa wzbudza nieprzyjemne reakcje. Ostatnio jedna pani napisała mi, że dla mnie to tylko jedna para butów mniej. A to nieprawda. Sama mam w rodzinie ciężką chorobę, dwoje małych dzieci i obawy o przyszłość. Pomagam, ile mogę, ale nie jestem w stanie pomóc wszystkimw głosie Moniki słychać żal.

Pomaganie innym nie musi, a nawet nie powinno być związane z dyskomfortem naruszania własnej wolności, a już na pewno nie z wyrzeczeniami, które niosą za sobą zbyt duże koszty.

Gdybyśmy rozdali wszystko, co mamy, nie byłoby firmy. Pracę straciłoby ponad 1000 osób. I kto by im pomógł? Nie tędy drogakomentuje Katarzyna Wagner ze SWISS KRONO.

Do firmy wpływa ponad 50 podań o pomoc miesięcznie, około połowa z nich otrzymuje wsparcie. W większości jest to wsparcie produktowe m.in. dla szkół, ośrodków pomocy, placówek kulturalnych, ale też świetlic wiejskich.

Izabela Nowińska:

Dobrze jest pamiętać o tym, że zasoby „pomagacza” nie są nieskończone. W pewnym momencie i on może potrzebować pomocy w poradzeniu sobie z własnymi emocjami gromadzącymi się na skutek ogromu traum i ludzkich nieszczęść, z jakimi ma do czynienia w trakcie pomagania innym. Dobrze więc, by w pomaganiu innym nie był sam. A kiedy ktoś pomaga, ważne, by zauważyć i docenić jego wysiłki, choćby przez proste "dziękuję"zauważa psycholożka.

O tym, jak ważne jest zadbanie o własne siły doskonale wie Katarzyna Prokopyszyn, zielonogórska społeczniczka, która swoją przygodę z dobroczynnością zaczęła już w podstawówce. Dziś mówi, że sposób udzielania pomocy trzeba dostosować do własnych możliwości:

Do pewnego rodzaju pomagania potrzeba silnej psychiki. Mieliśmy tu osoby, które bardzo chciały pomóc, ale po pierwszym dniu same potrzebowały wsparcia psychologa. Co powiedzieć, kiedy pytasz kobietę, która właśnie przyjechała z Ukrainy, dlaczego płacze, a ona opowiada, że do granicy za nią jechał brat z rodziną i że nie wie, czy nie powinna była się zatrzymać i próbować mu pomóc, kiedy Rosjanie zaczęli strzelać. Albo kiedy przelatuje gdzieś nad nami samolot, a tu kilka dorosłych osób rzuca się na ziemię. Najtrudniej bywa, gdy umiera dziecko, dla którego zbierałam pieniądze na leczenie. A żyć i działać trzeba dalejmówi Katarzyna Prokopyszyn.

Popsute zabawki i brudne ubrania to nie pomoc

Ważna jest też kwestia odpowiedzialności:

Zanim przekazujemy zebrane rzeczy dalej, wszystko trzeba przejrzeć. Zdarzają się podarte, brudne ubrania i zepsute zabawkiopowiada Prokopyszyn.

A sprzątanie domu, to nie pomaganie. Odbiorcy darów też mają przecież swoją godność.

Czy za pomoc oczekuje nagrody? Nie, ale czasem ją dostaje:

Ci, którym pomagamy zaprosili nas na grilla. Poczułam się jak w rodzinie. Chciałam pomóc w przygotowaniach, a oni powiedzieli: „Nie, dziś jest wszystko dla ciebie.” To było cudowneopowiada społeczniczka.

Albo taka historia. Jedna pani korzystała z pomocy. Po dwóch miesiącach wróciła, dała koleżance złoty pierścionek i powiedziała, że bardzo chce, żeby ta go nosiła, bo bardzo jej pomogła. Nie chciała słyszeć odmowy. Powiedziała, że ona stanęła na nogi i teraz już nie będzie przychodzić, ale kiedy będzie mogła– wróci i sama pomoże.

* Darowizny na leczenie i rehabilitację Julki można wpłacać na jej subkonto: https://dzieciom.pl/podopieczni/13288. Można też zajrzeć na stronę Julki na FB: https://www.facebook.com/1-dla-Julia-Ko%C5%82odziejczyk-274606539552893

**Imię bohaterki zostało zmienione.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Różne twarze pomagania: co nam daje, jak może zaszkodzić, komu i jak pomagają duże firmy? - Gazeta Lubuska

Wróć na zary.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie