Wkrótce dzieci wracają do szkół. Kto się cieszy, kto ma obawy i kto pomaga żarskim szkołom?

Materiał informacyjny Swiss Krono
W szkole podłogi niszczą się najszybciej. Cieszą porządne i ładne panele.
W szkole podłogi niszczą się najszybciej. Cieszą porządne i ładne panele. archiwum SP nr 1 w Żarach
Polska szkoła staje na głowie już od kilku lat. Powrót do ośmioklasowych podstawówek. Długie miesiące zdalnego nauczania na wszystkich poziomach. Nagła konieczność przygotowania kilkuset tysięcy miejsc dla uciekających przed wojną imigrantów z Ukrainy, objęcia ich opieką i nauczenia języka, a na koniec fala odejść nauczycieli i obawy o to, czy każdemu dziecku uda się zapewnić ciągłość nauczania, gdy zimą może zabraknąć opału. Jak będzie? Jak zwykle – wszystko się ułoży!

Znowu szkoła? Trochę fajnie!

Póki co, jednak, czeka nas 1 września. Magiczna data, która dla uczniów, ich rodziców i nauczycieli jest jak nowy rok pod koniec lata. Niczym w filmowych „Lejdis” – nowy początek, tyle, że zamiast fajerwerków i szampana mamy nowiutkie zeszyty, podręczniki i przybory szkolne, na które z zazdrością mogą patrzeć rodzice, którzy nie nosili w piórnikach gumek do mazania w kształtach ulubionych bohaterów kreskówek, czy elastycznych linijek, zwijających się w bransoletki. Czy łatwo nad sobą zapanować przy bajecznie kolorowej zawartości półek sklepowych?

– Lubię szkolne zakupy, ale nie zawsze kupuję dużo. Tylko po kilka sztuk, bo nie lubię mieć przepełnionego plecaka. – opowiada Wiktoria Chudziak – Za to zeszyty zawsze wybieram ładne, z twardą okładką, żeby bardziej motywowały. Przyjemniej się uczy z ładnymi przedmiotami. Za trendami się nie uganiam, bo nie lubię mieć tego samego, co wszyscy. Staram się wyróżnić. – podsumowuje uczennica Technikum Ceramicznego.

Czy równie powściągliwa okaże się dziewięciolatka?
– Owszem. – uśmiecha się Anna Dziurdziewicz -Pomocka, Specjalistka ds. Kontroli Wewnętrznej w SWISS KRONO. – Marta do trzeciej klasy dostała nowy plecak i piórnik, który wybierałyśmy wspólnie. Niektóre akcesoria kupuję jej przy okazji zakupów, inne wybiera sama. Nie ograniczam, jej, bo nie muszę. Córka w zakupach jest raczej opanowana. Wybiera starannie, kalkuluje. Teraz kochamy flamingi, więc ten wzór mamy na plecaku i akcesoria też córka dobiera wedle klucza. A dla mnie to przyjemność, bo sama uwielbiam sklepy papiernicze.

Piotrek, pięcioletni brat Ani sam chciałby już iść do szkoły i mieć zeszyty, szczególnie z logo ukochanego klubu piłkarskiego, FC Barcelona.
– I pewnie go dostanie, bo dla niego do przedszkola potrzebujemy kupić tylko obuwie zmienne i strój sportowy do karate. – zapowiada jego mama.
Przygotować się też muszą rodzice maluszków, które od września trafią do żłobka: – Butelkę, pieluszki, smoczek. – wymienia Anna Oziembłowska, dyrektorka Niepublicznego Żłobka „Bajkowy Miś”. – A na pewno wygodne ubranie.

Nareszcie się zobaczymy

Jest jeszcze inny wymiar szkolnego Nowego Roku. Postanowienia: – Planuję robić pewne rzeczy inaczej, lepiej niż dotąd. Zawsze sobie mówię, że będę się lepiej uczyć, a potem różnie bywa. Choć wiem, że kiedy się uczę i zdobywam dobrą ocenę, mam satysfakcję. – wyznaje szczerze Wiktoria i wskazuje na radosny aspekt końca wakacji: – Chciałabym pójść do szkoły przede wszystkim po to, żeby spotkać się ze znajomymi, szczególnie że część z nich jest spoza Żar. Wiem, że moi znajomi w większości mają podobnie. Choć niektórzy nie bardzo mają ochotę kończyć wakacje, to spora część znajomych chce wrócić do szkoły, żeby spotykać się i mieć co robić.
– To ważne, że wreszcie się zobaczą. – zgadza się z córką Gabriela Chudziak. – Widzę po wielu znajomych córki, jak się pozmieniali, zamknęli w sobie.

Będzie zdalna, czy nie będzie?

To pytanie zadaje sobie cała „szkolna” Polska. Ministerstwo uspokaja, że na siłę szkół zamykać nie będzie. I to może się udać, jeśli faktycznie kolejne mutacje wirusa okażą się – jak dotąd – mniej zjadliwe i łagodniejsze. Oby, bo czas nauki zdalnej odcisnął na dzieciakach i młodzieży piętno.
Widzi to doskonale Gabriela Chudziak, mama Wiktorii : – Syn w tym roku dopiero poczuł co to znaczy studiować. Nauka zdalna, bez kontaktu z wykładowcami, znajomymi to nie to samo.
Pani Gabriela pracuje w SWISS KRONO Żary. Ją, jak większość Polaków dotknęły ograniczenia, ale zauważa, że najmłodsze pokolenie mogło stracić więcej: – Z pracą zdalną można sobie poradzić. Każdy zna swoje obowiązki, wie co robić. Z nauką jest inaczej. Tutaj potrzebny jest kontakt z nauczycielem, czy wykładowcą i kolegami. Siedzenie godzinami w domu przed komputerem jest dla młodzieży szkodliwe. Rozregulowany sen, trudność wydostania się z piżamy, pokusa chodzenia na skróty i coraz głębsze zanurzanie się w rozrywki internetowe to szkodliwe zjawiska. – rozważa nasza rozmówczyni.

Córka Anny Dziurdziewicz–Pomocki, również pracownicy SWISS KRONO Żary była świeżo upieczoną uczennicą, kiedy pandemia zmusiła ją do pozostania w domu. Dla ówczesnej pierwszoklasistki nie było to łatwe przeżycie: – To było najgorsze, co mogło trafić na pierwszoklasistkę. Brak zajęć integracyjnych, zabaw kontaktowych, zamknięcie w domu. Cud, że Marta nauczyła się czytać i pisać przez internet. Ale emocjonalnie to było trudne. Dzieciaki zaczynały nowy etap i nagle świat się na chwilę zatrzymał. Pokłon dla naszej wychowawczyni, że ogarnęła sytuację. Nauka zdalna przyspieszyła też, niestety, zakup telefonu dla córki. – Wspomina pani Anna.

Ostrożnie rozmawiaj przy dzieciach

Można zapytać, dlaczego problemy z samopoczuciem dzieci i młodzieży nie skończyły się wraz z lock-downem. Powrót do szkoły nie wystarczył: – Jeśli chodzi o zagadnienia związane z nauczaniem, jesteśmy w stanie to wyrównać. – mówi Edyta Talarowska, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 1 w Żarach. – Gorzej, jeśli idzie o emocje. Nawet dorosłym było trudno, a odczucia i reakcje dzieci są zwielokrotnione. Dzieci są zagubione, nawet jeśli tego nie widać. Niektóre zamykają się w sobie, inne zaczynają przejawiać zachowania agresywne. Tak sobie radzą. One potrzebują bezpiecznego środowiska, pewności i uporządkowania. Kiedyś szkoła była pewna jak podatki. To się nagle zmieniło i nad odzyskaniem tego poczucia bezpieczeństwa trzeba będzie trochę popracować.

Jak? Pytamy.
– Lock down zmienił nasz system emocjonalny. Potrzebne są więc dodatkowe działania. – opiniuje Małgorzata Penkal, dyrektorka Zespołu Szkół Katolickich w Żarach. – Myślę, że bardzo potrzebne są aktywności reintegracyjne, realizowane w różnych warunkach. W zeszłym roku zorganizowaliśmy 3-dniowe wyjazdy rekolekcyjne dla dzieci ze szkoły podstawowej i 4-dniowe dla młodzieży licealnej i to świetnie zadziałało. Planujemy też działania na ten rok. Aktywna praca pedagogów i psychologów to oczywistość. – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Edyta Talarowska zwraca z kolei uwagę na to, w jaki sposób rozmawiamy z dziećmi i przy nich: – Słyszałam już teorie o strajku nauczycieli, sensacje o tym, że 1. września nie idziemy do szkoły. I to od dzieci. A to nieprawda. Naprawdę trzeba uważać o czym i w jaki sposób przy dzieciach mówimy. Łatwo naruszyć ich poczucie bezpieczeństwa. – radzi pedagożka.

Skoro jednak temat został wywołany, dopytujemy: czy doniesienia o problemach z zapewnieniem kadry w szkole dotyczą również naszego miasta? „Jedynka” nie ma tego problemu, z kolei już Małgorzata Penkala przyznaje, że problem jest, szczególnie w przypadku nauczycieli języków obcych i takich przedmiotów, jak nauki o środowisku, czy matematyka: – My również mamy problem ze spięciem planu lekcji, ze znalezieniem nauczycieli na odpowiednim poziomie. Obecnie mamy wakat na stanowisku nauczyciela języka niemieckiego.

Kto pomaga żarskim szkołom

Czy to jedyny problem, z jakim mierzą się placówki edukacyjne? Małgorzata Penkal widzi jeszcze jeden: – Obawiam się jesieni. Już za styczeń i luty tego roku dostaliśmy za ogrzewanie gazowe rachunek w wysokości 82.000 zł. O prąd jestem spokojna, ze względu na panele fotowoltaiczne, ale ogrzewanie to problem. Bardzo chcę założyć pompę ciepła, ale okazuje się, że dla naszego budynku potrzebne są cztery. To olbrzymi wydatek. Mam nadzieję, że uda nam się dopiąć ten projekt, bo w obecnej sytuacji dawałoby nam to poczucie bezpieczeństwa. Szukam wsparcia, gdzie się da, ale to niełatwe. Z listy przeszło 20 firm na terenie miasta i powiatu, do których się zwróciliśmy, jedyną która odpowiedziała i wsparła nas finansowo jest SWISS KRONO.

Edyta Talarowska ze śmiechem wskazuje na to, co podlega największej eksploatacji: – Wiadomo, że w szkole najszybciej zużywają się panele. Dlatego cieszymy się, że możemy liczyć na przyjaźń i wsparcie producenta, który pomaga nam w ich odnawianiu. Dostaliśmy od SWISS KRONO również korę do szkolnego ogródka. Zieleń w otoczeniu jest bardzo ważna.

– O tak! – potwierdza Anna Oziembłowska. – Podłogi ważna sprawa. Ja po raz pierwszy zwróciłam się do kogokolwiek o wsparcie. Jakość paneli, jakie otrzymałam od SWISS KRONO zachwyciła mnie. Piękne i wysoce wodoodporne, a to, co my wyprawiamy na podłodze w czasie zabaw sensorycznych naprawdę potrzebuje mocnego podłoża.

Pozytywne nastawienie

Jak przygotować dzieciaki i młodzież na coś, czego sami nie jesteśmy do końca pewni? Nasze rozmówczynie są zgodne: rozmową i pozytywnym nastawieniem: – Dziecko bardzo łatwo wchodzi w nasze emocje. – przypomina Anna Oziembłowska – Przede wszystkim więc sami musimy nastawić się na to, ze dziecko idzie poznawać świat. Ta przygoda, tak czy siak, będzie piękna.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Wkrótce dzieci wracają do szkół. Kto się cieszy, kto ma obawy i kto pomaga żarskim szkołom? - Gazeta Lubuska

Wróć na zary.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie