Kibic z Żar oglądał mecz Śląska Wrocław z wysokości 26 metrów! To już druga taka akcja Tomasza Żółkiewicza

Aleksandra Łuczyńska
Aleksandra Łuczyńska
Tomasz Żółkiewicz, żarski przedsiębiorca, wynajął podnośnik koszowy, żeby obejrzeć mecz ukochanej drużyny
Tomasz Żółkiewicz, żarski przedsiębiorca, wynajął podnośnik koszowy, żeby obejrzeć mecz ukochanej drużyny wime.net.pl
Tomasz Żółkiewicz, żarski przedsiębiorca, wynajął podnośnik koszowy, żeby obejrzeć w Płocku mecz swojego ukochanego Śląska Wrocław. Na górze było zimno i wietrznie, ale gorąco od emocji.

To już druga taka akcja Tomasza Żółkiewicza, żarskiego przedsiębiorcy, który od lat jest zagorzałym kibicem Śląska Wrocław. W niedzielę 18 października wybrał się na mecz Śląska z Wisłą Płock, do samego Płocka. Tutaj obejrzał mecz z podnośnika z wysokości 26 metrów nad ziemią.

Nikt nie chciał pracować w niedzielę

- Miałem wykupiony bilet, w czwartek dowiedziałem się, że wszystkie imprezy sportowe będą odbywać się bez udziału publiczności. Od razu zacząłem dzwonić po firmach wynajmujących podnośniki, tak jak zrobiłem to w czerwcu. Tym razem miałem więcej perturbacji, bo nikt nie chciał pracować w niedzielę, a stawki, jakie podawano za te 2 godziny wynajmu, to nawet po 800 złotych - mówi T. Żółkiewicz, który nie poddawał się i cały piątek próbował załatwić podnośnik. - W końcu pomogła jedna z firm, która wcześniej odmówiła, sami się do mnie odezwali i udało się kogoś załatwić.

CZYTAJ TEŻ

Upokorzenie kibiców

Było bardzo zimno i wietrznie, ale pan Tomasz nie żałuje. - Cel został osiągnięty, chciałem na żywo obejrzeć mecz. Proponowano mi, żebym się przebrać za dziennikarza, ale to już nie byłoby legalne, zresztą nie o to chodzi. Chciałem też pokazać decydentom absurd całej sytuacji. To naprawdę można było załatwić inaczej. Wydarzenia sportowe powinny mieć kibiców, można to robić przy zachowaniu ostrożności. Dla nas, kibiców, to jest upokarzające, że musimy posuwać się tak daleko i wynajmować podnośnik, żeby kibicować własnej drużynie, nie tak to powinno wyglądać - podkreśla. - W środę kolejny mecz Śląska Wrocław, tym razem w Warszawie. Tam nie ma możliwości wynajęcia podnośnika, bo stadion jest obudowany. Ktoś powie, że mógłbym sobie obejrzeć mecz w telewizji, ale to nie to samo, mnie to nie wystarcza - dodaje.

Ochrona się czepiała

Jak przyznaje, policja przy całym wydarzeniu była obecna, ale pozytywnie nastawiona. Gorzej było z ochroną miejskiego ośrodka sportu, przy parkingu którego stał wysięgnik. - Była mocna wymiana zdań, na szczęście kierowca, od którego wynajęliśmy podnośnik był bardzo stanowczy. Wiedział, że przejechaliśmy wiele kilometrów i nie odpuścił. Bardzo dużo osób dawało wyrazy uznana dla nas - mówi t. Żółkiewicz, który w podnośniku miał tym razem towarzystwo jednej z kibicek, której mąż jest autorem części zdjęć, które możecie oglądać w galerii.

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie