A miało być tak pięknie... Koszykarze BC Swiss Krono Żary zakończyli rozgrywki. W tym roku awansu nie będzie

Małgorzata Fudali-Hakman
Małgorzata Fudali-Hakman
Najlepszym zawodnikiem żarskiej drużyny był Nikodem Sirijatowicz Andrzej Buczyński
Drugą porażką w pierwszej rundzie fazy playoff, koszykarze BC Swiss Krono Żary zamknęli sobie drogę awansu do pierwszej ligi. Podopieczni Łukasza Rubczyńskiego przegrali mecz ostatniej szansy z Sudetami Jelnia Góra 68:70 i zakończyli rozgrywki w tym sezonie.

W tym miejscu powinna nastąpić relacja z meczu, ale nie będzie takowej(przynajmniej nie takiej jak zwykle). Spotkanie obejrzałam w Internecie, tak jak większość kibiców żarskiego klubu. Nie był to piękny mecz. Ani porywający. A taki powinien być, gdy zespół walczy o awans do następnej fazy rozgrywek. Aż cisną się na usta słowa piosenki zespołu Happysad: „A miało być tak pięknie”, którą znamy z kultowego filmu Killer.

Kilerów dwóch
Kilerami dla żaran okazali się rywale, z którymi znają się jak łyse konie. Jeleniogórzanie zagrali z rycerzami z Twierdzy niezliczoną ilość meczów i aż dziwne, że koszykarze z Żar ulegli im w takim stylu. W rundzie zasadniczej żaranie dwukrotnie spotykali się na parkiecie z koszykarzami z Jeleniej Góry. Dwa razy zdecydowanie wygrywali. Można więc było przypuszczać, że w fazie play off wyniki będą jeśli nie podobne, to przynajmniej zbliżone. Tak się jednak nie stało. Bracia Niesobscy konsekwentnie grali swoje, a potrafią to robić jak nikt. Ze stoickim spokojem wypunktowali żarski drimtim, stworzony przecież po to, żeby wygrywać w wielkim i spektakularnym stylu.

A miało być tak pięknie... Koszykarze BC Swiss Krono Żary za...

A w tym sezonie było z tym kiepsko. Wzmocniony skład BC Swiss Krono(sponsor nie żałował kasy) był od początku rozgrywek kreowany na kandydata to wygrania ligi i bezproblemowego awansu. Dawno, żeby nie powiedzieć nigdy, nie było w Żarach takiej ekipy. Kibice najpierw na trybunach, a potem w necie zaciskali kciuki za swoich pupili i gorąco wierzyli, że teraz się uda, bo jak nie teraz, to kiedy? W ubiegłym roku pandemia przeszkodziła w dalszych rozgrywkach. Teraz dziwnymi zrządzeniami losu koszykarze grać mogli. Niestety nie wykorzystali swojej szansy.
Sudety najpierw na swoim terenie wygrały z żaranami 3 punktami, a potem uważnie, niczym rasowy pitbull, pilnowali wyniku w Żarach. Jelniogórzanie pokonali gospodarzy tylko dwoma punktami, ale to wystarczyło do awansu.
Dlaczego przegrali?
Można wysnuwać różne teorie dlaczego podopieczni Łukasza Rubczyńskiego przegrali. Mecze były wyrównane. W końcówce ostatniego był remis i wystarczyło zachować zimną krew i rzucić za 3, żeby doprowadzić do dogrywki. Piłka była w rękach najbardziej doświadczonego i utytułowanego gracza na parkiecie. Grzegorz Kukiełka miał tylko stanąć, rzucić i trafić. Czyli miał zrobić to, co robił cały sezon. Niestety piłka wyleciała z rąk lidera BC Swiss Krono. Dał ją sobie odebrać jak junior, rywalowi, który pomknął pod żarski kosz i zdobył punkty na wagę awansu. Można spekulować, że jakby na parkiecie był kontuzjowany Darek Kalinowski, to miejscowi zagraliby lepiej. Możliwe. Mariusz Małachowski ewidentnie lepiej gra, gdy na parkiecie jest Kali. Może kontuzja Kuby Dera też żaranom nie pomogła. Można mnożyć tych może…

Dosyć gdybania
Nie chcę znęcać się nad koszykarzami. Kibicowałam im i wierzyłam, że w tym roku na pewno się uda. Ekipa była silna i doświadczona. Finansowo na pewno żaranom niczego nie brakowało. Dlaczego nie awansowali? I znów możemy „pogdybać”. Może brak ogrania młodych zawodników, notorycznie siedzących na ławce. Może „legia cudzoziemska” nie czuje imperatywu i nie chce umierać za klub z miasta, o którym ma mgliste pojęcie. Może to słabsza odporność psychiczna, może byli gorzej przygotowanie do sezonu, a może po prostu zabrakło tego czegoś? Ducha. Tych może jest wiele. Dlaczego się nie udało, wiedzą tylko oni.

Na pewno jeszcze przyjdzie czas na podsumowanie tegorocznych zmagań. Czy obecny skład zostanie utrzymany w przyszłym sezonie? Nikt nie wie. Wydaje mi się jednak, że BC Swiss Krono potrzebuje ożywczego wiatru w swoich szeregach. Może nie wichury ani tornada, ale delikatny zefirek by się przydał, żeby oczyścić atmosferę i w przyszłym sezonie spróbować znów powalczyć o awans. Tym razem z lepszym skutkiem. Czego im szczerze życzę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie