Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Piotr Protasiewicz, Falubaz Zielona Góra: Nie jesteśmy jeszcze w PGE Ekstralidze

Maciej Noskowicz
Maciej Noskowicz
Żużlowcy Enei Falubazu Zielona Góra w pierwszym finałowym meczu play off I ligi pokonali na wyjeździe ROW Rybnik 50:40.
Żużlowcy Enei Falubazu Zielona Góra w pierwszym finałowym meczu play off I ligi pokonali na wyjeździe ROW Rybnik 50:40. Falubaz.com/Foto Forysiak
- Zawody w Rybniku były trudne. Myślałem, że będą bardziej przewidywalne – mówił Piotr Protasiewicz, dyrektor sportowy Falubazu Zielona Góra, po pierwszym finałowym meczu I ligi. Zielonogórzanie pokonali w Rybniku ROW 50:40. Do rewanżu dojdzie 8 października.

Twój zespół wygrał różnicą dziesięciu punktów. Było momentami nerwowo, chociaż chyba wynik od samego początku był pod kontrolą Falubazu?

- Trudne zawody, spodziewałem się, że będzie chyba lżej i trochę bardziej przewidywalnie. Na końcu miałem prawie zawał serca z powodu upadku Krzysztofa Buczkowskiego. Mocno uderzył, nie czuje się najlepiej i na pewno potrzebuje kilka dni na odpoczynek i regenerację. Kości na szczęście są całe. Mamy dziesięć punktów zapasu, i to jest najważniejsze. Nie zawsze osłabienie musi być rzeczywiście prawdziwym osłabieniem, jeśli rywal ma „ZZ-tkę” i rezerwy taktyczne. Rybnik miał dwóch dobrych zawodników i trzymał wynik, bo Brady Kurtz i Patryk Wojdyło jechali świetnie. U nas były defekty i wykluczenia, które pozabierały nam punkty, ale cieszymy się z tej zaliczki, bo przecież pamiętamy, jak było w ubiegłym roku [Falubaz przegrał pierwszy finałowy mecz w Krośnie, a w rewanżu na własnym torze nie odrobił starty – red.]. Będę jednak spokojny dopiero w poniedziałek 9 października, po odjechaniu przez moich żużlowców wszystkich zawodów.

W Rybniku zastaliście bardzo twardy tor. Byliście zaskoczeni?

- Był pas przy krawężniku bardziej przyczepny, a to nie jest zgodne z regulaminem. Komisarz miał zastrzeżenia. Uważam, że drużyna rybnicka jechała na podobnym torze wcześniej, mieli czas, by się dopasować, co było widać po ich dwóch zawodnikach.

Początek meczu i wasze wygrane ustawiły trochę dalszy ciąg rywalizacji?

- Byłem spokojny, choć wiedziałem, że będą rezerwy taktyczne i „ZZ-tki”. Jak już wspominałem, ROW miał dwóch świetnych zawodników, my mieliśmy swoje problemy. Nie było odjazdu, jakiego bym sobie życzył, ale i tak jest dobrze.

Przed rewanżem dziesięć punktów przewagi to dużo?

- Nie jesteśmy jeszcze w PGE Ekstralidze. Nikogo nie muszę jeszcze uspokajać. To są zawodowcy, każdy wie o co jedziemy, ale to dalej jest piętnaście wyścigów, które nam pozostały do odjechania. Będę spokojny, jeśli wszyscy będą zdrowi. Wtedy będę się cieszył, bo to jest priorytet przed niedzielnym meczem [rewanżowe spotkanie na zielonogórskim torze rozegrane zostanie 8 października, początek o godz. 16.30 – red.].

WIDEO: Kibice Falubazu wierzą w awans do PGE Ekstraligi

od 16 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Protasiewicz, Falubaz Zielona Góra: Nie jesteśmy jeszcze w PGE Ekstralidze - Zielona Góra Nasze Miasto

Wróć na zary.naszemiasto.pl Nasze Miasto