MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Stworzyli piękną, koszykarską historię. 40 lat temu Zastal po raz pierwszy awansował do elity

Maciej Noskowicz
Maciej Noskowicz
Koszykarze Zastalu Zielona Góra awans do ekstraklasy zapewnili sobie 4 marca 1984 roku.
Koszykarze Zastalu Zielona Góra awans do ekstraklasy zapewnili sobie 4 marca 1984 roku. Tomasz Gawałkiewicz
4 marca 1984 roku - to jedna z najważniejszych dat w historii zielonogórskiej koszykówki. 40 lat temu ówczesny Zastal po raz pierwszy awansował do najwyższej klasy rozgrywek. Powspominajmy, i przeżyjmy to jeszcze raz…

Zarząd klubu chciał awansu

Sierpień, 1980 roku. W kraju rozpoczął się karnawał „Solidarności”, podpisano słynne porozumienie sierpniowe. Polityczny niepokój połączony był z nadzieją na lepsze jutro. Czy ktoś w Zielonej Górze myślał wtedy o koszykówce? Okazuje się, że tak…
Właśnie wtedy do drugoligowego Zastalu trafił szkoleniowiec Tadeusz Aleksandrowicz. Wcześniej „Aleks” trenował kobiety w zielonogórskim AZS-ie.

– Upierał się i twierdził, że nie da sobie rady z mężczyznami, bo zawsze pracował w żeńskiej koszykówce. Długo go przekonywałem, na szczęście się udało - wspomina po latach trenerski transfer Czesław Protasewicz, ówczesny dyrektor Zastalu.

Tadeusz Aleksandrowicz ściągnął do współpracy byłego koszykarza, Rafała Czarkowskiego. Tak rozpoczęła się droga Zastalu do awansu. Kluczowy był 1984 rok.

- Wtedy, gdy powstał nasz zespół tylko z wychowanków, na jednym z zarządów padło pytanie do trenera, czy widzi możliwość awansu. Trener nie widział. Zarząd postawił jednak - choć nie wprost - warunek: „Zostaniesz w klubie, jeśli powalczysz o pierwszą ligę” No i udało się – wspomina Czesław Protasewicz.

Trener Tadeusz Aleksandrowicz po latach przyznał, że awans wyszedł dość niespodziewanie. Drużyna w pamiętnym sezonie 1983/1984 kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa w rozgrywkach drugiej ligi.

Kluczowe mecze ze Spójnią Stargard

Wówczas zespoły grały dwumecze, systemem sobota-niedziela. W czterech ostatnich kolejkach sezonu Zastal miał do rozegrania dwa spotkania u siebie z trzecią w tabeli Spójnią Stargard Szczeciński i wyjazdowe boje z Astorią Bydgoszcz. Nad najgroźniejszym konkurentem w rywalizacji o awans – Pogonią Szczecin – zastalowcy mieli dwa punkty przewagi. Oznaczało to przewagę dwóch wygranych, gdyż za porażkę drużyny otrzymywały punkt.
Mecze ze Spójnią rozegrane zostały 3 i 4 marca 1984 roku w hali przy ul. Wyspiańskiego w Zielonej Górze. Jaki był klimat tamtych meczów?

– W dzisiejszych czasach nikt by tego meczu nawet nie rozpoczął. Przecież kibice siedzieli dosłownie jeden na drugim. Ten klimat i tamta atmosfera - to było coś fantastycznego – wspomina Rafał Czarkowski, wtedy asystent trenera Tadeusza Aleksandrowicza, później m.in. wieloletni prezes Zastalu.

Mieczysław Więckowicz, relacjonujący mecze na łamach „Gazety Lubuskiej”, w taki sposób opisywał atmosferę towarzyszącą rywalizacji ze Spójnią:

„Takich tłumów jeszcze nigdy w hali przy Wyspiańskiego nie oglądaliśmy. Na godzinę przed rozpoczęciem sobotniego spotkania nie było mowy o zaparkowaniu samochodu w pobliżu pływalni. Co bardziej zaradni zasiedli na trybunach jeszcze przed godziną 15 i zajęli się lekturą lub spotkaniami towarzyskimi. Organizatorzy naliczyli w sobotę ponad 900 osób, co jest rekordem”.

Spójnia miała o co grać, ponieważ drugi zespół w tabeli miał prawo walczyć o awans w barażach. „Mecz nie były dla Zastalu spacerkiem. Zawodnicy obu zespołów, świadomi wagi spotkań, popełniali dużo błędów” – czytaliśmy w „Gazecie Lubuskiej”. Jeszcze w 28 min zielonogórzanie prowadzili tylko 52:50. Końcówka, dzięki dobrej postawie Piotra Olczaka i Pawła Wysockiego, należała już do Zastalu, który wygrał 82:71. Korzystny dla zielonogórzan wynik padł również w spotkaniu w Łodzi. Pogoń Szczecin niespodziewanie przegrała z ŁKS-em 74:85. Takie rozstrzygnięcia oznaczały, że w niedzielnym (4 marca) meczu zwycięstwo zapewniało Zastalowi awans.

Zielonogórzanie nie zmarnowali szansy, wygrali dość pewnie 75:65. Raz jeszcze spójrzmy na łamy ówczesnej „Gazety Lubuskiej”: „Było tradycyjne „Sto lat”, symboliczny szampan, a trener Tadeusz Aleksandrowicz „frunął” wysoko podrzucany przez swoich podopiecznych. Najszczęśliwszym człowiekiem w hali Novity był Krzysztof Kaczmarek (niefortunny wykonawca ostatniego rzutu w rewanżowym meczu z Pogonią). Radosław Nowacki nie ukrywał wzruszenia, Czesław Bortnowski wykonał na parkiecie taniec radości. Płaczącego Jarosława Posioła próbowali kolejno „pocieszać” koledzy”.

Jak punktowali zastalowcy?

Warto przypomnieć sobie statystyki z tamtych pamiętnych meczów z 3 i 4 marca 1984 roku. Kto zdobywał punkty dla Zastalu? Piotr Olczak 12 i 14, Romuald Naruszewicz 16 i 9, Paweł Wysocki 12 i 14, Radosław Nowacki 12 i 12, Krzysztof Kaczmarek 9 i 9, Piotr Galant 4 i 14, Czesław Bortnowski 4 i 6, Jarosław Posioł 0 i 12.

Napisali nową historię

Zwycięstwo oznaczało, że ostatnie mecze z Astorią w Bydgoszczy nie miały już dla Zastalu żadnego znaczenia. Awans stało się faktem. W jaki sposób sukces wspominał po latach trener Tadeusz Aleksandrowicz? - Pojawiło się fajne przeświadczenie, że gramy ludźmi stąd, dla sportu. To było coś fajnego, co nas zdeterminowało do samodyscypliny. Rok wcześniej zajęliśmy ósme miejsce, a ten awans wyszedł trochę niespodziewanie – mówił „Aleks”. – Oczywiście było w tym trochę amatorstwa. Powoli dochodziły jakieś stypendia, ale byliśmy półamatorami. Graliśmy z serca, a że młodzież była ambitna i chciała grać, to się udało.

- Spotkaliśmy się przed sezonem z naszymi chłopakami. Zarząd wymyślił awans. Zrobiliśmy zebranie i każdego pytaliśmy, czy chce grać o awans. Zostali ci, którzy chcieli. Wszyscy wiedzieli, że będzie ciężka robota – dodawał Rafał Czarkowski.

W pierwszym sezonie w elicie Zastal nie miał łatwo. Inauguracyjne zwycięstwo przyszło dopiero po pięciu porażkach (zielonogórzanie odnieśli wygraną w Krakowie nad Hutnikiem 81:76). W bezpośrednich meczach o pozostanie w pierwszej lidze (tzw. play outach) Zastal dwukrotnie pokonał Polonię Warszawa. Później jeszcze ludzie Tadeusza Aleksandrowicza musieli rozstrzygnąć na swoją korzyść spotkania w turnieju barażowym. W Śremie Zastal wygrał wszystkie trzy mecze: ze Stalą Stalowa Wola, Turowem Zgorzelec i Legią Warszawa. Cel został osiągnięty. Zespół utrzymał się w elicie i pozostał w niej nieprzerwanie aż do sezonu 1995/96.

WIDEO: Skrót Gali Sportu Lubuskiego 2024

od 12 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na zary.naszemiasto.pl Nasze Miasto