MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Wszystko jest dla mnie możliwe - wywiad z Jakubem Lofkiem, reprezentantem Polski w Łyżwiarstwie Figurowym

Materiał informacyjny PZŁF
fot. Maciej Gawarkiewicz
Zapraszamy na wywiad Jakubem Lofkiem, reprezentantem Polski, który osiągnął znaczący sukces na arenie międzynarodowej, zajmując siódme miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów w Łyżwiarstwie Figurowym. Jego pasja, determinacja i niewiarygodny talent zaowocowały tym wybitnym osiągnięciem. W rozmowie z Jakub podzieli się swoimi doświadczeniami, wyzwaniami, jakie napotkał na swojej drodze, oraz planami na przyszłość.

fot. Maciej Gawarkiewicz

Twój tegoroczny start na Mistrzostwach Świata Juniorów był ogromnym sukcesem, który na pewno na długo zapadnie w pamięć nam wszystkim. Jak się dochodzi do takiego poziomu?

K: Przede wszystkim systematyczną pracą. Od piątego roku życia w zasadzie codziennie jestem na lodowisku. Za dzieciaka trzeba było wstawać (jak wielu innych łyżwiarzy) na 6 rano na treningi. Potem warunki trochę się polepszyły, ale i tak trzeba było zachować tę dyscyplinę. Nawet jak nam się nie chce, to trzeba się czasem zmusić, pojechać na lodowisko, zrobić swoje i potem jeszcze raz, i jeszcze raz. To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie fun jaki to daje. Inaczej człowiek się frustruje na każdym kroku, jak coś mu nie wyjdzie.

A oprócz tych czynników, jest jeszcze mnóstwo ludzi dookoła którzy przyczynili się do tego w jakim miejscu teraz jestem. Zaczynając od moich trenerów od wzmacniania, lekkoatletyki, baletu, tańca, poprzez panią psycholog czy moją rehabilitantkę, która też na co dzień mi pomaga, przez kontakty z fizjoterapeutami. Ten cały zespół zadbał o to, żeby wszystko działało tak jak należy i dzięki tym działaniom doszedłem do tego miejsca.

Spektakularny potrójny Axel był cudownym zwieńczeniem sezonu. Chciałam podkreślić, że coraz więcej łyżwiarzy wykonuje ten skok, a jednak nie wszyscy ocierają się o 10 MŚJ, z czego to wynika?

K: Zawsze to podkreślam – nie znoszę jak między skokami i elementami nic nie ma. Naprawdę mnie to frustruje jak widzę, że ktoś ładnie skacze, ładnie kręci, ale poza tym nic się tam nie dzieje. Moim zdaniem łyżwiarstwo powinno polegać też na tym, żeby zatańczyć ten program, przedstawić historię, pokazać emocję. Dlatego nawet jak skaczą, to nie ocierają się o 10 MŚJ, bo brakuje tej strony artystycznej, która ma coraz większe znaczenie w łyżwiarstwie, które teraz obserwujemy.

fot. Maciej Gawarkiewicz

Jak w każdym sporcie tu też liczą się pewne predyspozycje i talent. Jednak utalentowanych osób jest sporo, a mistrzami zostają nieliczni. Co zatem jest jeszcze niezbędne do osiągnięcia sukcesu?

K: Można mieć talent, ale jak ktoś nie potrafi się zdyscyplinować, żeby go rozwijać dzień w dzień, to niestety, ale nic z tego nie będzie. Zwłaszcza w łyżwiarstwie, które jest na maksa precyzyjnym sportem. Trzeba mieć w pełni wytrenowane elementy, a nie da się tego zrobić bez treningów. Nawet osoba z mniejszymi predyspozycjami, ale która więcej trenuje zajdzie dalej niż ta, która nic nie robi, bo jednak w sporcie trzeba być troszkę cierpliwym.

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że będąc w juniorach młodszych wygrywałem wiele zawodów międzynarodowych, a potem przyszedł czas na juniora i tam już nie było tak prosto. Pomyślałem sobie, szkoda, że to nie wygląda tak jak kiedyś, ale stopniowo rok po roku w tym juniorze było coraz lepiej. Obecnie mogę powiedzieć, że rzeczywiście widzę fajne efekty.

fot. Maciej Gawarkiewicz

Mówi się, że łyżwiarstwo figurowe, zwłaszcza w przypadku solistów i solistek, to sport indywidualny. Na tafli jesteś sam i wszystko zależy od Ciebie, czy Twoim zdaniem rzeczywiście tak jest?

K: Jeśli chodzi o przygotowanie to na pewno nie, bo wiele zależy od trenerów i masy innych czynników, ale podczas samego startu wydaje mi się, że tak. To jest taki moment, w którym możemy przez te 3 minuty pokazać coś od siebie, być taką gwiazdą na tym lodzie. On jest nasz. Możemy pokazać, że potrafimy przekazać pewne emocje, ruchy, program, historię sędziom.

Wspomniałeś o ludziach, którzy wspierają Cię poza lodem. Co jeszcze, poza treningami i zawodami jest istotne dla stworzenia warunków do osiągnięcia sukcesu?

K: Bardzo ważną kwestią jest zachowanie w tym wszystkim balansu. Są osoby, które potrafią spędzić cały dzień na lodowisku i to jest ich całe życie. Mogą trenować, trenować, trenować, ale zdecydowana większość będzie potrzebowała balansu pomiędzy treningami, a życiem prywatnym. Wiadomo, dobrze jeśli w tym życiu prywatnym wszystko się układa, żeby to była taka odskocznia od treningów. Warto mieć taką grupę wspierających ludzi. Bardzo się cieszę, że mam takie, a nie inne osoby wokół siebie i z tego miejsca chciałbym im podziękować za to, że mnie wspierają.

Na każdym kroku spotykam się z opinią, że w Polsce nie ma warunków do trenowania łyżwiarstwa figurowego. Co chciałbyś powiedzieć rodzicom, którzy zastanawiają się nad posłaniem dzieci na zajęcia na lodzie?

K: Zajęcia na lodzie zajęciami na lodzie, ale jeśli rzeczywiście chcemy, żeby nasze dziecko coś z tych zajęć wynosiło, to nie powinniśmy lekceważyć zajęć uzupełniających, które sugeruje trener. Przykładowo wzmacnianie, może jakieś gry i zabawy w sali. Takie zajęcia ogólnorozwojowe są tak samo ważne, jak te na lodzie. Podczas zajęć na sucho dziecko odnajduje swoją równowagę, poznaje swoje ciało i to jak może ono funkcjonować. Sali w Polsce nie brakuje, także pod tym względem śmiało można posyłać dzieci do sal.

Jednym z wyzwań, które zazwyczaj stają przed rodzicami młodych adeptów, są koszty związane z uprawianiem tej dyscypliny. Jak sytuacja wygląda w przypadku zawodników kadry narodowej czy teraz finansowo jest lżej?

K: Jak w każdej dyscyplinie na początku trzeba dać trochę od siebie, ale jeśli naprawdę się zaangażujemy, to to wszystko się zwróci. Sport nas kształtuje na całe życie, uczy dyscypliny, tego jak się zachowywać, jak sobie radzić z pewnymi emocjami. W przypadku kadrowiczów śmiało mogę powiedzieć, że na tym etapie dzięki zaangażowaniu tak naprawdę Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego, jesteśmy w pewnym stopniu odciążeni finansowo. Możemy brać udział w obozach kadrowych organizowanych, a przy okazji w badaniach, które są ich nieodłączną częścią. Otrzymujemy również pomoc przy organizacji wyjazdów za granicę, startów czy dostępu do lodu. Oprócz strefy finansowej myślę, że tak naprawdę z jakąkolwiek sprawą byśmy się nie zwrócili do PZŁFu, to zawsze nam chętnie pomogą. Oczywiście zawsze jest coś za coś. Jeśli jesteś osobą która nie pracuje systematycznie, nie daje nic od siebie, to nie można wymagać, żeby ten sport nam coś oddawał.

Podczas zgrupowań czy zawodów spędzacie razem sporo czasu. Zdradź czytelnikom czy atmosfera między Wami jest przyjazna, czy czuć nutkę rywalizacji?

K: Oczywiście, jest zawsze nutka rywalizacji. Każdy chce pojechać jak najlepiej i dostać to, na co zasługuje, ale myślę, że każdy życzy drugiej osobie jak najlepiej. W szatni zawsze jest przyjaźnie, zabawnie, wszyscy są na stopniu koleżeńskim albo nawet przyjacielskim. Czasem po zawodach czy w trakcie zgrupowania można sobie razem gdzieś wyskoczyć, pogadać, spędzić razem czas. Mimo, że wszyscy ze sobą rywalizujemy, to jest pomiędzy nami fajna atmosfera. Wielu z nas spędza razem czas poza zgrupowaniami, więc myślę, że jest przyjemnie.

Odsuńmy na chwilę aspekt rywalizacji, dyscypliny i zawodów. Jakie korzyści tak ogólnie daje Ci ten sport?

K: Na pewno nauczył mnie organizacji czasu. Chodząc do szkoły i jednocześnie uprawiając sport, uczymy się ustalania priorytetów. W parze z tym idzie pewna dyscyplina, ale inna niż ta sportowa związana z treningami, bardziej chodzi o coś takiego, że wiem, że jeśli coś ma być zrobione, to to zrobię, przykładowo jak ma być na jutro, to będzie na jutro. Muszę się zebrać w sobie i to wykonać. Poza tym pewność siebie – czego bym się nie chwycił, to wiem, że nie będę idealny, ale jak chcę to się nauczę i to zrobię, nie będzie to dla mnie problemem. Wszystko jest dla mnie możliwe.

I już tak na koniec – co chciałbyś przekazać młodszym zawodnikom?

K: Wiem, że ten sport potrafi mocno kopnąć w tyłek i jest to strasznie frustrujące, ale tak samo jest w życiu. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale jeśli zawsze będziecie dawali z siebie 100%, to mogę wam obiecać, że ten sport i ta dyscyplina przyniosą wam korzyści w życiu i owoce waszej pracy. Po drugie słuchajcie swojego trenera. Oczywiście możecie mieć swoje zdanie, sam jestem taką osobą, ale mimo wszystko w relacji trenera z zawodnikiem powinna być przyjazna współpraca, że jedno słucha drugiego i na odwrót, i razem dochodzą do tego co najlepsze. Po trzecie – ważny jest balans pomiędzy treningami a życiem prywatnym. I na zakończenie coś o czym zapominamy najczęściej – od samego początku bardzo istotne są rozgrzewki, odnowa biologiczna i współpraca z fizjoterapeutami.

od 7 lat
Wideo

Temat aborcji wraca do Sejmu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wszystko jest dla mnie możliwe - wywiad z Jakubem Lofkiem, reprezentantem Polski w Łyżwiarstwie Figurowym - Portal i.pl

Wróć na zary.naszemiasto.pl Nasze Miasto